Serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Więcej informacji na tej stronie    Zamknij to powiadomienie
 
Fotografowanie aparatami tradycyjnymiStrona główna - aparaty tradycyjnePoradnik fotoamatoraForum fotograficzneGaleria zdjęćRecenzje sprzętu fotograficznegoGiełda fotograficznaFoto pojedynekFelietonSerwisy sprzętu fotograficznegoLista użytkownikówKontakt
Zarejestruj »   Zaloguj »     

wstecz

Sverdlovsk 2

Irwin0

Swiatłomierz Sverdlovsk 2, czyli starszy brat bardzo znanego i lubianego Sverdlovska 4.

 

Dawno, dawno temu. W czasach kiedy wszyscy obywatele, mieszkańcy miast i wsi pracowali ze wszystkich sił machając sierpem i młotem, żeby zbudować jeszcze większy i jeszcze potężniejszy Związek Radziecki powstała cała seria światłomierzy opartych na CDS. Były to światłmierze Sverdlovsk 2, 4, 5 i 6, z których to tylko nr 4 zasłużył na szacunek i miłość ówczesnych oraz współczesnych fotoamatorów.

 

Powodem powstania tej recenzji była chęć przybliżenia ATeistom tego urządzenia. W sieci można znaleźć informacje, że jest protoplastą Sverdlovska 4, ale o jakieś konkrety dotyczące tego modelu już znacznie trudniej.

 

Swiatłomierz sverdlovsk 2 produkowany był w latach 70-tych ubiegłego stulecia, czyli wtedy kiedy planowane było moje przyjście na ten piękny świat. Udało mi się to dopiero w roku 1979, ale to już zupełnie inna historia.

 

Kilka suchych danych technicznych:

+ światłomierz oparty na CDS

+ skala czułości: GOST 1-2000 (DIN 3-36)

+ zakres przysłon 0,7-64

+ zakres czasów: 30min -1/4000 s

+ zasilanie: bateria rtęciowa 3,7v

+ kąt pomiaru: 20 stopni

 

Wygląd zewnętrzny z przodu i od tak zwanej pupy strony:

Front

Back

Wymiary: 105mm x 50mm x 27mm (jeśli policzymy uszko do sznurka to największy wymiar wyniesie 110mm)

Głównym elementem światłomierza z jednej strony jest wizjer oraz tarcza składająca się z dwóch krążków. Na jednym umieszczono skalę czasów a na drugim skalę przysłon oraz okienka wskazujące czułość błony. Poniżej tarczy znajduje się mały guziczek, który służy do sprawdzenia stanu baterii. Sprawdzenie odbywa się poprzez ustawienie skali DIN na 21, inaczej mówiąc 100 ASA (ISO), naciśniecie owego guziczka oraz przycisku pomiarowego oraz obracaniu kółkiem światłomierza do momentu zapalenia się lub zgaśnięcia diody w wizjerze. Z drugiej strony jest ten sam wizjer, czujnik CDS, klapka baterii oraz jakaś tabelka, której znaczenia nie próbowałem i chyba nie będę próbował zrozumieć. Jest jeszcze uszko, żeby światłomierz można było powiesić na sznureczku no i przycisk włączający pomiar światła. Kompletu dopełnia luksusowe skórzane etui, w którym nasz światłomierz wygląda jak stary telefon komórkowy (tak określiła go moja koleżanka z pracy, którą pragnę tutaj serdecznie pozdrowić).

 Teraz subiektywne odczucia z użytkowania w/w sprzętu.

Gdy go pierwszy raz zobaczyłem poczułem się jak tofik z kabaretu mumio i zawołałem: Ale brzydal! Później, gdy pierwsze emocje opadły zacząłem go oglądać dokładniej i stwierdziłem, że sam w sobie nie jest brzydki, tylko ten kolor. Nasi wschodni bracia chyba nie potrafili za bardzo farbować plastiku i wyszło im takie ni to coś kremowe, ni to szare, ni to brudne. Pod względem wizualnym Sverdlovsk 4 bije „dwójkę” na głowę.  Poza tym do jakości wykonania nie mogę się przyczepić. Podoba mi się, że żadne krążki nie obracają się luźno jak to miało miejsce w moim wcześniejszym Leningradzie 6. Jest to o tyle ważne, że nie ma potrzeby za każdym razem sprawdzać, czy ustawiona czułość negatywu nie zmieniła się bez naszej wiedzy. Komora baterii również jest rozwiązana poprawnie, założenie krótszej baterii ( w moim przypadku 3 sztuk baterii SR44 owiniętych taśmą) nie wymusza stosowania jednogroszówek, gdyż wystarczy delikatnie odgiąć blaszki. Poniżej kółka służącego do dobierania parametrów ekspozycji znajduje się przycisk testu baterii. Niezbyt wygodny w użyciu i naciśnięcie go wraz z przyciskiem pomiaru i dodatkowym kręceniem pierścieniem sprawia  trudność dla każdego, kto ma mniej niż 3 ręce. Pomiar światłomierzem jest bardzo intuicyjny. Patrzymy przez wizjer na fotografowany obiekt, wciskamy przycisk pomiaru i kręcimy do momentu zapalenia, lub zgaśnięcia diody umiejscowionej w wizjerze. Później odczytujemy parametry i gotowe. Problemem może być przeliczanie czułości kliszy ASA (ISO) na DIN. Ja używam przez całe życie negatywów 100, 200, i 400 ISO, więc ten problem mnie nie dotyczy. Moim skromnym zdaniem wizjer jest trochę za duży i mógłby być wielkości złotej ramki, która określa wielkość pola pomiarowego. Takie rozwiązanie zastosowano w późniejszym Sverdlovsku 4. Z drugiej jednak strony mamy lepszy podgląd fotografowanej sceny.

Światłomierz jest stosunkowo nieduży, smukły, dobrze leży w dłoni, jednakże naciśnięcie przycisku pomiaru jest dosyć trudne ze względu na jego dosyć dużą twardość. Najlepiej używać środkowego palca prawej ręki, którego używamy czasami, aby komuś niewerbalnie zakomunikować, że jego towarzystwo przestało być dla nas interesujące i ma się oddalić jak najszybciej.

 Dokładność pomiaru.

Pomimo zastosowania baterii, których łącznie napięcie wynosi 4,5 nie zauważyłem różnic w pomiarze pomiędzy tym światłomierzem i  światłomierzami w aparatach, których używam. Tj. lustrzanki pentaxa i cyfrówki kodaka. Test baterii wykazuje nieznaczne odchylenie wynoszące 1/3eV. Ponieważ fotografuję na negatywach taki błąd naświetlenia  nie jest żadnym błędem (sam popełniam ich znacznie więcej).

 Podsumowanie.

Światłomierz Sverdlovsk 2 jest bardzo dobrym światłomierzem do amatorskich zastosowań, gorszym od młodszego brata czyli czwórki z dwóch powodów. Jednym z nich jest mniej  rasowy wygląd, drugim jest brak pomiaru światła padającego. Pomiar światła padającego w czwórce uważany jest za jego największą, o ile nie jedyną wadę. Trochę przewrotnie możemy zatem stwierdzić, że opisywany tutaj sprzęcior jest pozbawiony wady swojego następcy.

Sverdlovsk 2 ma za to jedną, ogromną zaletę, o której powinienem wspomnieć na początku. Nie jest tak kultowy jak jego następca, co daje nabywcy wymierną korzyść w postaci zaoszczędzonych złotówek, które można przeznaczyć na negatywy, dziewczynę, karmę dla kota lub cokolwiek innego na co tylko będziemy chcieli. Żeby nie być gołosłownym powiem tylko, że ceny czwórki na popularnym serwisie aukcyjnym rozpoczynają się od 50 zł. Nie mówię tu o cenach minimalnych tylko o tych osiąganych na koniec aukcji. Tymczasem ja swoją dwójeczkę, która zadomowi się u mnie na dłużej wylicytowałem za całe 16,50zł czyli 1/3 wartości czwórki. Czy był sens płacić za wygląd i kulawy pomiar światła padającego? Moim zdaniem… Nie.

 

 

 

 

 

 



Komentarze: schowek cytatów               dodaj komentarz
marek1953

Rejestracja: 2948 dni temu
34 dni temu (2018-03-23 14:50:18) |  | 

Świetna recenzja. W nagrodę link do instrukcji w języku rosyjskim http://www.sovietcamera.su/src/Sverdlovsk2_manual.pdf
Tak się złożyło, że nigdy nie miałem sposobności posługiwać się światłomierzem marki Swierdłowsk. Co nie przeszkadzało bym nie wybrał się na wycieczkę do miasta Swierdłowsk. Tam gdzie ukatrupili ostatniego cara.
Link do schematu elektrycznego http://impulsite.ru/viewtopic.php?p=8

Komentarz był edytowany 2018-03-23 14:51:30

Reklama:
jonasz

Rejestracja: 834 dni temu
34 dni temu (2018-03-23 22:03:51) |  | 

Błąd pomiaru, spowodowany zbyt wysokim napięciem zasilania można łatwo rozwiązać, wlutowując diodę krzemową małej mocy - np. 1N4148 - w szereg z zasilaniem.
Używam Swierdłowska-4, który oprócz zasilania wewnętrznego trzema bateriami guzikowymi może być zasilany trzema bateryjkami AA, czyli R6, wkładanymi do specjalnego, fabrycznego pojemnika, mocowanego śrubą od spodu, zamiast paseczka.
Wewnątrz tego pojemnika, pomiędzy stykami ogniw wlutowana jest w szereg krzemowa dioda, dająca spadek ok. 0,7 V.
Niestety, światłomierz z dokręconym pojemnikiem z bateryjkami robi się dwa razy większy i trzy razy cięższy , otworzyłem go więc i wlutowałem wewnątrz diodę 1N4151 - akurat taką miałem. Napięcie spada do około 3,8 V, czyli spełnia wymagania producenta - 3 do 4 woltów.
Jeszcze jedno - problem zbyt lekkiego obracania się pokrętła czułości wrócił w Swierdłowsku-4 - niestety, trzeba uważać. Podobnie trzecia ręka też by się przydała.
Niemniej jednak z kilku światłomierzy, których używałem przez kilkadziesiąt lat, od Leningrad'a-2 (taki piękny, złoto-czerwony ), przez WerraLuxa, Weimarluxa CdS, Sekonica 208 i wspomnianego Swierdłowska - ten ostatni wydaje się być najwygodniejszy. Nie twierdze, że jest najlepszy, ale szybko przyzwyczaiłem się do lunetkowego celownika a także już nie muszę się zastanawiać, w którą stronę kręcić kołem, jeśli dioda świeci albo nie świeci .
Jonasz - jeszcze fotografista.
marek1953

Rejestracja: 2948 dni temu
34 dni temu (2018-03-23 22:55:07) |  | 

Mam Leningrad 6, nie wiem czy elektrycznie jest podobny do Swierdłowska. Nie natknąłem się jak dotąd na schemat elektryczny a przydałby się.
olowek74

Rejestracja: 2353 dni temu
31 dni temu (2018-03-26 23:45:41) |  | 

Chcialbym zapytać jak jest z widocznością diody w opisanym wyżej światlomierzu.Swierdłowsk 4 ma tę diodę bardzo kiepsko widoczną moim zadaniem.W moim używanie w słońcu czy nawet mierzenie jasnych kadrów jest bardzo utrudnione,bo czerwone światełko jest praktycznie niewidoczne patrząc w wizjer.Nawet odsuwając światlomierz na wyciągnięcie ręki trudno dostrzec czy dioda już świeci czy nie.Jak to jest w Swierdłowsku 2?
Irwin0

Rejestracja: 2904 dni temu
29 dni temu (2018-03-28 07:37:24) |  | 

olowek74 napisał(a):
Jak to jest w Swierdłowsku 2?

W mojej ocenie jest gorzej. W 4 dioda jest na zewnątrz, a w 2 w środku w wizjerze. Im więcej światła wpada w wizjer, tym mniej ją widać.
olowek74

Rejestracja: 2353 dni temu
29 dni temu (2018-03-28 10:12:30) |  | 

Dzięki
marek1953

Rejestracja: 2948 dni temu
29 dni temu (2018-03-28 18:33:03) |  | 

Można wymienić starą technologicznie diodę w starej obudowie na współczesną. Do tego dołożyłbym mini brzęczyk elektroniczny. Zabawa dla niespełnionego elektronika.
olowek74

Rejestracja: 2353 dni temu
29 dni temu (2018-03-28 22:56:10) |  | 

marek1953 napisał(a):
Można wymienić starą technologicznie diodę w starej obudowie na współczesną. Do tego dołożyłbym mini brzęczyk elektroniczny. Zabawa dla niespełnionego elektronika.

Jak dla mnie szkoda zachodu.Mam inne światłomierze,a poza tym najczęściej korzystam ze współczesnych aparatów,które mają pomiar wewnętrzny.Po prostu byłem ciekawy.

Komentarz był edytowany 2018-03-28 22:56:32

jonasz

Rejestracja: 834 dni temu
28 dni temu (2018-03-29 18:11:05) |  | 

olowek74 napisał(a):
Chcialbym zapytać jak jest z widocznością diody w opisanym wyżej światlomierzu.Swierdłowsk 4 ma tę diodę bardzo kiepsko widoczną moim zadaniem.W moim używanie w słońcu czy nawet mierzenie jasnych kadrów jest bardzo utrudnione,bo czerwone światełko jest praktycznie niewidoczne patrząc w wizjer.Nawet odsuwając światlomierz na wyciągnięcie ręki trudno dostrzec czy dioda już świeci czy nie.Jak to jest w Swierdłowsku 2?

Nie rozumiem... Może to jakiś inny Swierdłowsk? Według mnie nie sposób nie zauważyć świecenia czerwonej diody umieszczonej 2 milimetry pod okienkiem wizjera, nawet w pełnym słońcu.
Dwa zdjęcia - na pierwszym dioda nie świeci, na drugim świeci.
Obrazek

Obrazek
Reklama:
olowek74

Rejestracja: 2353 dni temu
28 dni temu (2018-03-29 19:32:17) |  | 

Identyczny.W dodatku miałem jeszcze trzy inne,bo może poprzedni był wadliwy.Niestety,dla mnie mało użyteczny sprzęt.Pewnie nie potrafię obsługiwać.Mniejsza z tym.