Serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Więcej informacji na tej stronie    Zamknij to powiadomienie
 
Fotografowanie aparatami tradycyjnymiStrona główna - aparaty tradycyjnePoradnik fotoamatoraForum fotograficzneGaleria zdjęćRecenzje sprzętu fotograficznegoGiełda fotograficznaFoto pojedynekFelietonSerwisy sprzętu fotograficznegoLista użytkownikówKontakt
Zarejestruj »   Zaloguj »     

wstecz

Mamiya C330

666conducer

Na portalu można już co prawda poczytać recenzję siostry Mamiyi C330 – C220 – sporządzoną przez noritsu-koki, jednak co dwie opinie, to nie jedna. Chciałam dodać kilka uwag jako filigranowa użytkowniczka przyciężkawej dwururki.

Posiadaczką C330 jestem od 2008, lub 2009 roku. Od tego czasu z większą, bądź mniejszą częstotliwością wyprowadzam ten aparat na spacery, tak więc jest to związek już dosyć poważny. Z Mamiyą podróżowałam samolotem, pociągami,  łaziłam po górach, ruinach, spędzałam święta. Jest to kawał kloca do dźwigania, nie ma się co oszukiwać, zwłaszcza z kominkiem zawierającym światłomierz, który sam w sobie sporo waży, ale proszę Państwa – DA SIĘ. Da się i warto, a mówię to jako krasnal z niedowagą. Oczywiście ideałów nie ma. Poniżej postaram się zrobić uczciwy (choć subiektywny) rachunek sumienia, a wnioski każdy będzie mógł wysunąć sam.

Zacznijmy od WAD:

- Paralaksa – zmora wszystkich TRL’ów. Nie będę się powtarzać za Noritsu-koki, ten temat został już rozwinięty. Dodam tylko, że w C330 jest pokrętło, którym ustawiamy ogniskową obiektywu, którego aktualnie używamy i po matówce przesuwa nam się wskaźnik, który pokazuje o ile kadr będzie przesunięty względem obiektywu przez który patrzymy (bardzo przydatna rzecz).

- waga – jednak i mimo wszystko. To, że jak się chce, to się da, nie zmienia faktu, że ten aparat jest cholernie ciężki :)

- miech – również wspomniany w recenzji C220. Na pewno ostrzenie korbką nie nadaje się do dynamicznych scen (spróbujcie zrobić zdjęcie z bliska otrzepującemu się z wody psu). Przyznam szczerze, że nie zaprzątałam sobie nigdy zbytnio głowy korektą czasu ekspozycji przy zdjęciach macro, a nie odnotowałam jakiś spektakularnych niedoświetleń. Faktem jest , że zdjęć macro tą Mamiyą na slajdach raczej nie uskuteczniam, a negatyw cierpliwie znosi moją ignorancję. Poniżej zamieszczam jedno ze swoich zdjęć macro obiektywem 80 mm na czarno-białym negatywie na dowód, że się da wycelować z ostrością, mając płaszczyznę obiektywu pod kątem do fotografowanego obiektu, oraz nie pamiętając o korekcie ekspozycji przy dosyć mocno wyciągniętym miechu:


I pies otrzepujący się z wody, bo jednak też się da :D 80mm f 2.8!!!


Zalety:

- wymienne obiektywy – bardzo istotna rzecz – naciąg migawki jest w Mamiyach tlr wbudowany w obiektywy. Co to znaczy? Mniej mechaniki do konserwacji/ naprawy w związku z samym body. Jeśli obiektyw nie trzyma czasów (z czym się do tej pory nie spotkałam, a mam w sumie sztuk 4 w różnym wieku i stanie), albo oddajemy sam obiektyw do regulacji, albo wpinamy inny. W ostateczności, jeśli mechanizm jest bezużyteczny, wymiana obiektywu jest dużo tańsza niż inwestowanie w nowe body! Warto wziąć to pod uwagę – posiadam Mamiyę M645 ze szklarnią i sporą ilością gadżetów, a niestety zepsutym naciągiem migawki (niereperowanym poza serwisem oficjalnym) i rozważam spory wydatek jakim jest nowe body. Oj, boli.

- dwa obiektywy – brak trzaskającego lustra i możliwość długich ekspozycji bez statywu. To jest prawda, nie mit. Polecam obejrzeć sobie jakiś dokument o snajperach i technikach oddechu ;D Pójdę dalej niż Noritsu i powiem, że bez problemu można tym aparatem robić ostre zdjęcia o czasach 1/30 1/15. Jestem kamikaze i robiłam nawet 1/8 z dobrym efektem. Zdarzyło mi się cyknąć cmentarz nocą kładąc aparat na płycie nagrobkowej i wstrzymując oddech zrobić 1s bez kabelka :) Efekt, jako ciekawostka, poniżej ;) Wspomnę, że to była faza totalnych eksperymentów...


- obiektywy w ogóle – optyka ostra jak brzytwa z ładną głębią ostrości. Ja zakochałam się od pierwszego wejrzenia, dlatego dla mnie jest to zdecydowanie zaleta.  Mam co prawda sentyment do retro romantyzmu radzieckich, czy Zeissowskich szkieł do Pentaconów i Kievów, jednak jest to po prostu inna jakość i rzecz gustu. Pomimo ostrego bokehu dużo uroku moim zdaniem mają rozmycia przy płaszczyźnie ostrości – mnie dają wrażenie jakby spływały niczym ciecz po zdjęciu.



- ogólna konstrukcja – prawdą jest, że po pierwszym szoku, kiedy się już oswoimy z gabarytami, aparat dobrze leży w rękach (jedną go raczej nie obsłużymy). Najlepiej jednak, aby w miarę możliwości wisiał swobodnie na szyi, na pasku. C330 s ma serię pokręteł i wskaźników, które ustawiamy stosownie do ogniskowej używanego obiektywu, a które mają ułatwić nam życie – chociażby wspomniana już wcześniej przeze mnie korekta paralaksy, pokazująca na matówce o ile rzeczywisty kard będzie przesunięty względem widzianego. Przy miechu jest kolejna regulowana podziałka wskazująca płaszczyznę ostrości w metrach. Nie do końca rozumiem na czym polega jej użyteczność, ale jest. Oprócz tego mamy mechanizm blokujący obiektyw – przy ustawionym „lock” zapadka osłaniająca film przed naświetleniem jest podniesiona, nie odczepimy przez przypadek obiektywu i nie zaświetlimy kliszy. Żeby wymienić obiektyw należy przekręcić pokrętło na „unlock” co uruchamia zapadkę, która zabezpieczy film i uwolni pręcik mocujący obiektywy. Jest również funkcja „L” blokująca sam spust migawki, tak aby aparat się sam nie zabawiał leżąc w torbie, czy plecaku.

- przyjmuje format 120 oraz 220 bez żadnych dodatkowych nakładek. Pod klapką jest obracana płytka, za pomocą której wybieramy rodzaj filmu, dzięki czemu dostosowujemy licznik klatek do wybranego formatu.

- liczne dostępne akcesoria – matówki w kratkę, z kropką, rasterem, kominki z pomiarem światła lub bez, z pryzmatem itp. Uchwyty (pistoletowy na pewno) pasujące do innych linii, np. m645 pasują (sprawdzone i potwierdzone). Dobrze jest pogrzebać cierpliwie na ebay’u, ponieważ można tam upolować fajne gadżety po rozsądnych cenach. Na allegro raczej niestety drożyzna.

 Czas na kilka słów o posiadanych przeze mnie obiektywach do serii Mamiya TLR

a) 80mm – jasny (f 2,8) obiektyw uniwersalny. Najbardziej popularny, dlatego nie chcę zajmować miejsca rozpisując się na tematy ogólnodostępne.

b) 105mm – f 3,5. Powiedziałabym, że portretówka. Swój egzemplarz dorwałam za grosze na ebay’u. Widać, że sporo przeżył. Brak mu przedniego dekla, plusz w futerale mocno skruszony i wytarty. Na początku przeraziły mnie rysy na górnym obiektywie (wygląda jakby mrówki po nim na łyżwach jeździły), jednak dolny o dziwo jest czysty. Pomimo maleńkiego grzybka i kilku paprochów bardzo dobrze sobie radzi również w trudnych warunkach (np. pod światło) pomimo, że jest ze starszej serii z gorszymi powłokami. Z minusów tylko wspomnę, że chciałoby się, żeby był trochę jaśniejszy, skoro jest tych samych gabarytów co 80mm, a minimalną przesłonę ma tej samej wartości, co znacznie masywniejsza 135-tka.



c) 135mm – f 3,5. Już zaczyna się robić niewygodnie, a aparat zaczyna wyglądać groteskowo. Obiektyw niewygodnie ciągnie, kiedy wisi na ramieniu. Lekkie tele. Szczerze mówiąc niewiele do tej pory użytkowałam, chyba głównie właśnie ze względu na niewygodę. Optyka jak w całej serii bardzo nienaganna. Jest to na pewno dobre szkło, ale nie do domowego użytku. Jeśli ktoś ma cierpliwość, sprawdzi się na jakichś większych eventach, na dłuższe wycieczki bym go chyba jednak więcej nie zabrała (waga).



d) 180mm – f 4,5. To już jest absolutne kuriozum :) Nie zdziwcie się jeśli ludzie zaczną uciekać w popłochu, kiedy do nich wycelujecie. Nawet boje się pomyśleć jak musi wyglądać 250mm… 180tka wystaje poza korpus jakieś 8,5 cm (dla porównania 135tka – niecałe 6 cm, a 105tka – niewiele ponad 2,5 cm). Dziwną rzeczą, być może specyficzną tylko dla mojego egzemplarza, jest fakt, że „gwinty” obiektywów bardzo ciężko wpasować w body. Na pewno wymaga to trochę subtelności i gimnastyki.  W dodatku obiektyw jest jakby trochę zbyt duży i blokuje wajchę naciągającą migawkę… Muszę więc po każdym zdjęciu najlepiej zdjąć obiektyw, nawinąć film, naciągnąć migawkę w obiektywie i dopiero założyć obiektyw. Brakuje mi też ustrojstwa łączącego wajchę wyzwalającą migawkę (zaznaczonego na zdjęciu poniżej).  Kupując starszą (niż seria z niebieską kropką) wersję obiektywu nie zdawałam sobie sprawy, że mogą one nie być kompatybilne z ostatnią wersją Mamiyi TLR, zwłaszcza, że również stare 105 i 135mm pasują idealnie.


Podsumowując wszystko o czym pisałam powyżej, chciałabym dodać jeszcze, że pomimo wszelkich niewygód związanym z obsługą dubeltówki TLR, jest to aparat, po który najczęściej i najchętniej sięgam. Uwielbiam optykę Sekora, ta dedykowana do TRLi jest moim zdaniem przesmaczna. Kiedy trzeba wagę aparatu redukuję przesiadając się na zwykły rozkładany kominek i zabieram zewnętrzny światłomierz. Z góry zakładam jakie obiektywy mi się przydadzą (zazwyczaj wystarcza standardowe 80mm). Jeśli w jakichś względów musiałabym się pozbyć moich fotograficznych zbiorów, to c330s jest to ostatni bastion. Nie żałuje ani grosza zainwestowanego w przygodę z moją Mamiyą C330s i tego samego życzę każdemu, kto zdecydował się, bądź zdecyduje na ten związek.



Komentarze: schowek cytatów               dodaj komentarz
RagnarokIII
Rejestracja: 2790 dni temu
929 dni temu (2014-10-14 08:17:28) |  | 

Fajnie że pojawiła się nowa recenzja, fajnie że bogato opatrzona obrazkami.
Jestem na TAK
Reklama:
implicite

Rejestracja: 2818 dni temu
929 dni temu (2014-10-14 13:48:39) |  | 

Posiadam C330 F i nie zamierzam się jej pozbywać. Kilku szlachetnych AT-istów było wcześniej w jej posiadaniu, więc poniekąd znam jej historię aż od momentu sprowadzenia z Ameryki. Kiedyś przymierzałem się do napisania recenzji systemu, sam nie wiem, dlaczego odstąpiłem od zamiaru. Zapomniałem? Miałem w ręku C3, F i S. Dwa ostatnie niewiele się różnią od siebie, pomiędzy C3 i pozostałymi jest przepaść. Z konstrukcji wyeliminowano wszystko, co przeszkadza w robieniu zdjęć. Kiedyś była tu ciekawa dyskusja o Majkach, w szczególności polecam wypowiedzi Czarka i Romka.

Komentarz był edytowany 2014-10-14 13:48:59

Irwin0

Rejestracja: 2543 dni temu
927 dni temu (2014-10-16 07:20:09) |  | 

Super recenzja! Jakiś czas temu czytałem opis tego sprzętu na blogu naszego forumowego kolegi i trzeba przyznać że to kawał sprzętu. I to pod każdym względem
Fotomanek

Rejestracja: 2582 dni temu
926 dni temu (2014-10-17 10:17:02) |  | 

Super recenzja!! Jestem zbudowany wielkim duchem zamieszkałym w małym krasnalku z niedowagą
Znakomite ilustracje - szczególnie te zielone zdjęcia ze starego cmentarza

***
noritsu-koki

Rejestracja: 2642 dni temu
926 dni temu (2014-10-17 12:33:26) |  | 

Zawsze mnie będzie zastanawiać, że mimo, że Mamiya C jest kawałem kloca, to jest to mój pierwszy i najlepszy wybór na spacer po mieście ze średnim formatem.

Swoją drogą, jak komuś przeszkadza waga, to niech kupuje w ciemno C220 - różnice naprawdę są kosmetyczne, a aparat nieco lżejszy. Szkła przyjmuje zaś te same.
666conducer

Rejestracja: 2740 dni temu
925 dni temu (2014-10-18 09:50:22) |  | 

Dziękuję Wam za miłe słowa

Oczywiście czytając ponownie swój tekst, musiałam wyedytować wszystkie koziołki, które mi wcześniej umknęły, a teraz nie dawały spokoju. Z niewiadomych przyczyn było np. pełno podwójnych spacji Mistrzem interpunkcji niestety nie jestem

Bardzo mnie cieszy fakt, że kto się dorwał do Mamiyi TLR, już nie chce jej wypuścić tak łatwo spod swojego posiadania Właśnie "pomimo wszystko"

Nie wiedziałam natomiast, że są aż tak zauważalne różnice wagowe pomiędzy serią z dwójkami, a trójkami!
noritsu-koki

Rejestracja: 2642 dni temu
925 dni temu (2014-10-18 20:49:23) |  | 

C220 1,44kg, C330 1,7-1,8kg według różnych źródeł. To są wagi ze standardami, przy innych obiektywach (zwłaszcza tych telefoto) może być różnie. Niemniej jednak 220 jest nieco lżejsza, myślę, że te 300-400g jednak robi różnicę. Aczkolwiek jest to różnica kosmetyczna, jak wszystkie różnice pomiędzy tymi dwiema seriami.

Komentarz był edytowany 2014-10-18 20:50:15

666conducer

Rejestracja: 2740 dni temu
924 dni temu (2014-10-19 11:59:45) |  | 

Myślę że ta różnica jest coraz bardziej odczuwalna z każdym przebytym kilometrem
implicite

Rejestracja: 2818 dni temu
920 dni temu (2014-10-23 23:43:37) |  | 

666conducer napisała:
Myślę że ta różnica jest coraz bardziej odczuwalna z każdym przebytym kilometrem

Zwykle biorę w plener Majkę, trzy obiektywy, światłomierz i statyw Manfrotto. Nie wiem, ile to w sumie waży, ale niekiedy zamiast trzech, biorę dwa obiektywy. Za każdym razem przekonuję się, że przy takiej masie ogólnej, te kilkaset gramów w jedną czy w drugą stronę nie robi zgoła żadnej różnicy.
Reklama:
barteess

Rejestracja: 2838 dni temu
892 dni temu (2014-11-20 06:08:11) |  | 

Miałem w zasadzie każdy aparat średnioformatowy i w tej chwili moim podstawowym systemem jest Mamiya serii C330. Mam 6 obiektywów i każdy z nich jest po prostu bajeczny. Plastyka obrazu jest nieporównywalna z niczym innym.
espresso

Rejestracja: 855 dni temu
800 dni temu (2015-02-20 14:32:42) |  | 

barteess napisał(a):
Miałem w zasadzie każdy aparat średnioformatowy i w tej chwili moim podstawowym systemem jest Mamiya serii C330. Mam 6 obiektywów i każdy z nich jest po prostu bajeczny. Plastyka obrazu jest nieporównywalna z niczym innym.

Co polecasz z szerszych obiektywów?