Fotografowanie aparatami tradycyjnymiStrona główna - aparaty tradycyjnePoradnik fotoamatoraForum fotograficzneGaleria zdjęćRecenzje sprzętu fotograficznegoGiełda fotograficznaFoto pojedynekFelietonSerwisy sprzętu fotograficznegoLista użytkownikówKontakt
Zarejestruj »   Zaloguj »     

wstecz

Certo SL 110

taeda

Certo SL 110

  CERTO  SL 110

Koniec lat siedemdziesiątych. Produkcja NRD.
Fajny byłby aparacik ale niesamowita wada fabryczna dyskwalifikuje go.
Ale po kolei......To jest aparacik w zasadzie kieszonkowy, z tym, że obiektyw wystaje dość daleko i kieszeń wypycha.....:-((
Obługa "na obrazki" coś jakby Smiena, ale inaczej jednak.
Film-----normalny film małoobrazkowy , ale w kasetach typu "karat" to znaczy takich bez kominka na klucz, robiących wrażenie mniejszych przez to. No i długość filmu = 59 cm. Kasety te były w produkcji w NRD, obecnie niedostępne raczej, w dodatku nierozbieralne........Polak jednak wszystko rozbierze, więc można sobie rozebrać, odciąć z normalnej rolki 59 cm, włożyć nawijając, zamknąć kasetę, oblepić plastrem----sprawa do wykonania.
Rozmiar kadru na negatywie = 24 na 24 mm, a więc z taśmy = 59 cm wychodzi nam  16 zdjęć. Aparacik przesuwa film z prawej strony (kaseta) na lewą podajnikiem typu zębate rolki, a sam film zwija sie swobodnie ukierunkowany takimi blaszkami wygiętymi. Po 16 zdjęciu aparat sam czuje opór, zmienia bieg w skrzyni biegów na wsteczny, i przewija z powrotem do kasetki !!! Cały czas obsługujemy to tym samym pokrętłem !
Teraz obiektyw : to nie jest anastygmat ! To jest achromat ! Ogniskowa 50 mm, jasność 1:8. Ma warstwę przeciwodblaskową, nadaje się też do zdjęć barwnych.
Jak każdy achromat--rysuje miękko, delikatnie,bardzo ciekawie. Żadnych odchyleń !!
Obiektyw otoczony pierścieniami : do ustawiania odległości od 1,5 metra do nieskończoności (płynnie) , przy czym patrząc z góry nie widzimy podziałki metrowej ale rysuneczki : jeden krasnal, dwa, grupa, krajobraz itp. Ale dla wnikliwych-----od dolnej strony podziałka metrowa jest !! Dalmierza nie ma, odległość na oko, celownik.....ano zwyczajny, z soczewką lekko zmniejszającą obraz.....czy to lunetkowy ? Powiedzmy.....Paralaksy nie uwzględnia się.
Drugi pierścień (bliżej korpusu) ma rysunki typu: słońce pełne, słońce słabsze, z chmurką, sama chmurka, chmurka burzowa :-)))))) To jest ważne, bo z tymi symbolami sprzężona jest migawka i przesłona razem :
Pełne słońce=====migawka 1/125, przesłona 16
słońce słabsze==migawka 1/125, przesłona 11
Z chmurką ======migawka 1/30, przesłona 16
Sama chmurka=== migawka 1/30, przesłona 11
Chmurka burzowa=migawka 1/30, przesłona 8
Nie ma innych możliwości !  Wobec tego zaleca się filmy 50 lub 100 ASA (18--21 DIN).
Jest licznik zdjęć, a nawet gniazdko gorące do lampy (daje sie czas 1/30) ! Skubany aparacik nie daje się otworzyć gdy licznik pokazuje jakaś cyfrę ! Musi być przewinięty film i licznik ma pokazywać literkę A. Inaczej się nie otworzy !! Trudno....
Spust migawki - u góry, klasycznie. Przesuw filmu--zębate kółko wystające na tylnej ściance= obroty w prawo. A  przy zwijaniu powrotnym w lewo.
W CZYM JEST PROBLEM ............????????
Aparat robi bardzo fajne zdjęcia, także kolor, a nawet slajdy.....malutkie. I robi to przez jakieś 5----7 załadowań a potem awaria ogólna !!! Okazuje się, że wszystkie kółka zębate napedzające(napinające) migawkę itp. są metalowe, ale JEDNO znajdujące się pod tym wielkim kołem do napinania filmu (jest ono przyklejone do niego od spodu) wykonane jest z PLASTIKU !!! Jasny gwint ! Oczywiście że w zetknięciu się z metalowym------zdziera sie ono po kilku filmach !! I koniec z transportem filmu co sprzężone jest z innymi funkcjami.
Jaka na to rada ? Można rozmontować aparat, wyjąć koło zębate plastikowe (duże, wraz z małym będącym od jego spodu) i w kawałku plasteliny odcisnąć koło zdarte właśnie, poprawiając ręcznie odcisk ząbków bo są niektóre zdarte całkiem.
Teraz w tę formę wlewamy klej Distal po połowie z tubek (zmieszany niewstrząśnięty), i czekamy do jutra aż zastygnie. Mamy więc nowe koło zębate i koło to przyklejamy w miejsce starego (stare zeszlifujemy- prawie całą grubość, troche można zostawić i dokleić to nowe--będzie nieco grubiej a to nawet dobrze).
ZAKOŃCZENIE: - czy to działa ? Tak, ale można wziąć inny klej, jeszcze mocniejszy niż distal.
Jak widzimy-----CERTO SL 110 nigdy przez nikogo nie był długo eksploatowany, bo trzeba zemsty Honekera żeby zrobić takie spasowanie kółek, zwłaszcza że ten plastik jest fabrycznie za miękki. Co ciekawe--łożyskowanie kółek jest na mosiądz !!!!!!
Powyższy opis podaję z doświadczenia i z instrukcji (rok 1977). Zauważyłem na Allegro te aparaciki po 12 zł i nikt nie kupuje, nikt też nie rozumie co oznacza symbol SL--tu wskazujący na typ ładowania KARAT oraz tzw. szybkie ładowanie. Ludzie nie wiedzą, że to są inne kasety choć film typowy (krótszy).
Wykorzystałem ten aparacik do robienia zdjęc z ukrycia na plaży nudystów--fajne zdjecia wyszły. Zalecam zawsze migawkę 125 a przesłonę 11, rzadko 16. Aparat wybacza błędy naświetlenia.
Jak widzimy--temat dla majsterkowiczów, ale warto. Sam pomysł sprzężenia migawki z przesłoną--moim zdaniem doskonały. Tylko to kółko !!!!!

Powyżej widać cały mechanizm aparatu Certo. Kółko przezroczyste to licznik. Duże w kolorze jasnoszarym  służy do przesuwu filmu, ale pod nim jest przyklejone do niego  mniejsze kółko zębate, które właśnie jest owym felernym elementem , który się zużywa już po kilku rolkach filmu. Ząbki się zdzierają----i aparat nie działa. Można wymontować duże kółko wraz z tym dolnym i zrobić odcisk w plastelinie , poprawiając ślady ząbków jako że oryginalne są już lekko pozdzierane. Nalewamy w tę form kleju Distal lub innego dwuskładnikowego , i uzyskujemy nowe kółko jako odlew. Teraz można zedrzeć felerne kółko i w to miejsce wkleić to z Distalu.

Powinno działać.

Na tym ostatnim zdjęciu widać ząbki dolnego kółka po naprawie, jednak nadlewanie SAMYCh ząbków niewiele daje. Należy  odlewać całe kółko, co wymaga rozmontowania tego zespołu mechanicznego. Trzeba porobić fotki żeby nie została jakaś nadprogramowa część po ponownym zmontowaniu aparatu.......

Przypominam, że dostęp do wyjęcia mechanizmu w tym aparacie uzyskujemy odrywając śliczne metalowe srebrne nakładki - blaszki widoczne na froncie aparatu. Trzymają się na kleju słabo. Przy demontarzu zwróćmy uwagę na tekturowe języczki będące zasłonkami fałszywego światła jakie może wpadać do konstrukcji aparatu przez fabryczne nieszczelności.....

 



Komentarze:    
FlatEric

Rejestracja: 1367 dni temu
825 dni temu |  | 

"Skubany aparacik nie daje się otworzyć gdy licznik pokazuje jakaś cyfrę ! "
Moje dwa się dają...

W ogóle ekstra, że ten opis się pojawił! Co, jak co, ale SL 110 to jest przesłodki aparat - pomysł ze sprzężeniem czasu i przysłony pod jednym pokrętłem nader ciekawy.
Obiektyw rysuje bardzo ładnie moim zdaniem - wręcz zaskakująco jak na taki zabawkowo wyglądający aparat.
Natomiast ja napotkałem jeszcze jeden problem w jednym swoim SL 110 - prześwitująca migawka. Po naświetleniu pierwszego filmu okazało się, że na części zdjęć pojawiły się fantazyjne niebieskie smugi - po krótkim śledztwie odkryłem, że migawka wykonana jest chyba z pomalowanego na czarno plastiku. Nie jest on całkowicie nieprzezroczysty, ale delikatnie na niebiesko prześwituje - i gdy skieruje się załadowany aparat przypadkiem w stronę słońca - to taki właśnie wychodzi efekt...

A propos - ja kaset SL (to od niemieckiego Schnell-Lade) nigdy nie rozbieram - po prostu wsuwam do takiej odcięty kawałek filmu tak, jak normalnie działoby się to w aparacie.

Dla formalności dorzucę jeszcze zebrane do qpy dane techniczne:

Typ filmu: SL
Format klatki: 24x24 mm
Obiektyw: achromat, 45 mm, 1:8
Kąt obrazowy: 42,5 stopnia
Czasy otwarcia migawki: 1/30 s i 1/125 s
Zakres przysłon: 1:8 – 1:16
Zakres ekspozycji: 11-15 EV
Minimalna odległość ogniskowania: 1,5 m
Synchronizacja z fleszem elektronowym: pełna
Synchronizacja z fleszem spaleniowym: 1/30 s
Transport filmu: ręczny
Średnica filtra: 32 mm, nasadkowy
Gwint statywowy: brak
Masa: 170 g


Pzdr

Grzesiu

Komentarz był edytowany 2010-02-15 15:47:01

Reklama:
mariusz70

Rejestracja: 916 dni temu
825 dni temu |  | 

Miałem krótką styczność z tym aparatem. Rzeczywiście były tam śmieszne przypadłości z przeswitującą migawką. Mnie jesdnak najbardziej rozczarował obiektyw. Może w swojej klasie nie był najgorszy, ale... Jak by nie patrzeć,Certo był odpowiednikiem Smieny, a ta ma jednak o niebo lepsza optykę. I właśnie, gorsze szkiełko aparatu z NRD było najwiekszym zakoczeniem w negatywnym znaczeniu. Już w czasach szkoły podstawowej słyszało sie legendy o jakości niemieckiej optyki... a tu niestety zaskoczenie. Rosyjski obiektyw miał ogniskową 40 mm, a niemiecki 50, czyli miał mniejszą głebię ostrości. I to było zapewne przyczyną, że szybciej gubił ostrość podczas ustawiania "na oko". A obraz rysowany był rzeczywiście miękko. Dla jednych jest to zaleta, a dla innych nie. Zazwyczaj podczas fotografowania pamiątkowego oczekuje się właśnie jak największej ostrości. Kasetki Rapid też były jakimś uszczęśliwieniem na siłę. I nie chodzi nawet o to, że były trudniej dostępne, lecz o to, że wsunięty odcinek filmu nie zapełniał tylu kadrów, co standardowy ładunek 135 - 36.

Dlatego dzielni pionierzy z NRD mieli u siebie dość ciekawą konkurencję w postaci... Smieny SL, czyli takiej Smieny Symbol przystosowanej do kaset SL. Tyle, że w przeciwieństwie do wersji Symbol, Smienka SL miała dużo lepszy celownik lunetkowy z warstwą odblaskową i ramkami do wyrównania paralaksy.

Dużo lepiej prezentował się Certo KN 35


Taka uwaga na koniec - szkoda, że zabrakło zdjęcia aparatu . Wiem, że większość pamięta jak wygląda Certo, ale opis wiele by zyskał.
Pozdrawiam !

Komentarz był edytowany 2010-02-15 20:19:51

FlatEric

Rejestracja: 1367 dni temu
825 dni temu |  | 

Wiesz, ja myślę, że porównywanie smieny do Certo SL 110 jest ciut nietrafione, bo to są jednak nieco innej klasy aparaty - i nie ma co porównywać achromatu SL 110 do trypletu smieny.
Raz, że u podstaw SL-Systemu leżała filozofia stworzenia prostego w obsłudze kompaktu dla mas, nie wymagającego praktycznie żadnego zaangażowania fachowego - maksymalnie łatwa obsługa poprzez ograniczone, uproszczone bądź zautomatyzowane ustawianie parametrów, ale przede wszystkim proste ładowanie filmu! W aparatach SL nie trzeba było przy tym literalnie NIC robić - tylko włożyć kasetkę, zamknąć aparat i przewinąć film aż licznik ustawi się na początek. Wymarzony aparat dla niedzielnych pstrykaczy. Także małą ilość zdjęć na filmie (12, 16, 18, 24) poczytywano za zaletę, bo pozwalało to wypstrykać film w jeden weekend i zaraz cieszyć się rezultatami. I były wszak tam aparaty nader różne - od małoobrazkowych odpowiedników Ami w rodzaju Certo SL 100, niewiele lepszych Beirette SL 100, poprzez zupełnie przyzwoite wyższe modele Beirette, wreszcie po automaty jak Pentacon Electra.
Ale przede wszystkim SL 110 to przecież nie ta liga co smiena - to prościutki plastikowy kompakcik dla pstrykaczy, smienie odpowiadają raczej aparaty na film 135 w rodzaju Beirette v czy Certo KN 35 (choć ten ostatni raczej już tandetnawy) - a w SL-Systemie Beirette SL 200 czy SL 300. Fakt, że nawet te aparaty ustępują jej parametrami migawki (nieszczęsny Priomat o trzech czasach i z samonapinaniem, moim zdaniem do tego zawodny), także i stosowane w nich tryplety Ludwiga gorsze są, jak dla mnie, od T-43 (albo inaczej - T-43 jest bardzo udany ;-) ) - za to beirette też miały celowniki ze świecącymi ramkami. Ale ja bym i tak wybrał smienę - bije niemiecką konkurencję niemal pod każdym względem - a niemieckie proste kompakty rzeczywiście jakoś nie zachwycają niemiecką solidnością.

Pzdr

Grzesiu
mariusz70

Rejestracja: 916 dni temu
825 dni temu |  | 

W sumie masz rację. To właśnie Beirette i Certo KN, są bliższe porównaniu do Smien. Ale i w tym wypadku, produkt ze Wschodu okazuje się lepszy. Nie wiadomo, czemu NRD traktowało po macoszemu aparaty dla młodzieży... Choć, jest pewna teoria...
Jak wiadomo, przemysł optyczny, filmowy i fotograficzny NRD był ukierunkowany na produkcję sprzętu dla ... STASI. A pochodną tej produkcji, była miedzy innymi seria aparatów Praktica i Pantacon dostepna w wolnej sprzedaży.

Komentarz był edytowany 2010-02-15 20:39:28

taeda

Rejestracja: 826 dni temu
824 dni temu |  | 

sprawa migawki wygląda inaczej nieco . Są tam 2 listki "fruwajace na wietrze" pod siłą kopnięcia sprężynki ze sztyftem. Są one absolutnie czarne i nic przez nie nie może prześwitywać.
Natomiast w niektórych egzemplarzach potrafią się one po wykonaniu zdjęcia NIE ZAMKNĄĆ do końca bo opadają pod własnym cięzarem w zasadzie.Pozostaje między nimi dziurka na około pół milimetra.
Należy dla pewności (od razu po zdjęciu) stuknąć mocno w aparat--zamkną się !!
Można też złapać za obiektyw u nasady i MOCNO pociągnać jakby sie chciało go wyrwać z korpusu. Nastąpi "powiększenie luzów" i listki opadną, i będą się słuchały przez pół dnia......Potem od nowa : stukanie albo ciągnięcie.
Aby to naprawić na stałe, należy oderwać ten śliczny metal otaczający obiektyw ( 2 kawałki blaszki chromowanej chyba)-----pod spodem są śrubki służące do rozmontowania aparatu. Dalej-----wedle własnej koncepcji, popatrzyć, powiększyć swobodę ruchu listków bo może się ocierają o coś.......plastik jest wredny ale dobrze się piłuje pilnikiem.
PS, zdjecie mi nie wlazło.... :-(((( Mam windows 95.......
FlatEric

Rejestracja: 1367 dni temu
824 dni temu |  | 

"Są one absolutnie czarne i nic przez nie nie może prześwitywać."
W jednym z moich SL 110 prześwitują na niebiesko - naprawdę. To nie ma nic wspólnego z niedomykaniem migawki - wystarczy spojrzeć przez zamknięty obiektyw na słońce.

Pzdr

Grzesiu
mariusz70

Rejestracja: 916 dni temu
824 dni temu |  | 

Czyżby Certo SL 110 był produktem ubocznym potęgi optycznej NRD...? Stukać, naciągać obiektyw... Takiej procedury nie oczekiwałbym nawet od produktów rodem z Kraju Zwiędłej Czereśni (Czytaj - Chin).
buran
Rejestracja: 1086 dni temu
823 dni temu |  | 

To z tą czereśnią to tak samo udany dowcip jak ten że Praktika to produkt uboczny STASI...
taeda

Rejestracja: 826 dni temu
781 dni temu |  | 

Na zakończenie----zdjęcie dodałem, paskudne, nieco zdeformowane co do proporcji, ale wystarczy......Kłopoty z dodawaniem zdjęcia opisałem na Forum.Przy moim Win95 i tak dokonuję cudów.........:-)))))))
Reklama:
FlatEric

Rejestracja: 1367 dni temu
554 dni temu |  | 

Duży i mały braciszek:

Obrazek

Wpływ Instamatica na kilka lat późniejszy SL 110 jest bardziej niż oczywisty - tak pod względem designu, jak i filozofii sterowania - sprzężenie czasów i przysłon pod jednym pierścieniem nastawczym.