Fotografowanie aparatami tradycyjnymiStrona główna - aparaty tradycyjnePoradnik fotoamatoraForum fotograficzneGaleria zdjęćRecenzje sprzętu fotograficznegoGiełda fotograficznaKonkurs fotograficznyFelietonSerwisy sprzętu fotograficznegoLista użytkownikówKontakt
Zarejestruj »   Zaloguj »     

wstecz

Dalmierzowe Contaxy i Kievy

bolas

Nazwa Contax jest raczej mało znana w Polsce. Jeżeli już, to raczej słabo się kojarzy z konstrukcjami przedwojennymi. Contax to dawny zawzięty rywal Leici z lat 20-30tych XX wieku. O ile pierwszy model ustępował słynnej niemieckiej Leice, to wprowadzony w połowie lat 30-tych Contax II  i III stał się jej poważnym rywalem mającym wiele przewag nad słynną Leicą. Aparat występował w dwóch wersjach - z wbudowanym światłomierzem znany był jako Contax III, zaś wersja bez niego zwana była Contax II. Aparaty te robiono w Niemczech w zakładach Zeiss Ikon. Wyposażone były w rewelacyjne obiektywy Carl Zeiss Jena.


Od 1926 koncern Zeiss przodował w Europie w produkcji jasnych, nowoczesnych obiektywów. Contax jako drugi po Leice wprowadził na rynek nowoczesny aparat na film 35mm, tzw. małoobrazkowy. Rozwiązanie to zrewolucjonizowało fotografię. Aparaty zrobiły się mniejsze, lżejsze, miały dobrej jakości, jasne obiektywy a film zapewniał aż 36 zdjęć. Od późnych lat 20. wczesnych 30. aparaty fotograficzne stały się towarzyszem reporterów i zwykłych ludzi. Contax jako pierwszy wprowadził do lustrzanek pryzmat pentagonalny, co znacznie ułatwiło korzystanie z aparatu. Aparaty Contax wraz z Leicą stanowiły awangardę ówczesnej technologii. Warto przypomnieć, że wprowadzony w 1936 Contax III posiadał wbudowany światłomierz selenowy, co było jednym z pierwszych jak nie pierwszym rozwiązaniem tego typu na świecie.

W 1936 roku Contax II przewyższał Leicę niektórymi rozwiązaniami:

  • dokładniejszy i bardziej precyzyjny dalmierz,
  • połączone okno dalmierza i wizjera, Leica wprowadziła to rozwiązanie dopiero w modelu M3 prawie 20 lat później,
  • nowocześniejsza metalowa migawka z szybszymi czasami,
  • zdecydowanie łatwiejsze ładowanie filmem,
  • bagnetowe mocowanie obiektywów (Leica miała gwint, obiektyw wkręcało się jak śrubę),
  • samowyzwalacz we wszystkich modelach II i III, Leici miały tylko niektore,
  • Contax był wtedy tańszy od Leici,
  • Contax w modelu III wprowadził pierwszy na świecie wbudowany światłomierz


Skąd się wział jednak sowiecki Kiev tak bardzo zbliżony do Contaxa ? Ano niestety w między czasie Rzesza Niemiecka poza produkcją wspaniałych aparatów chciała podbić pół świata i w efekcie w 1945 roku runęła na kolana pokonana przez Aliantów. Warunki dyktował Związek Radziecki, w efekcie czego całe zakłady fotograficzne Zeissa zapakowano w pociągi i pojechały sobie do Rosji. Linia montażowa Contaxa trafiłą do Kijowa na obecnej Ukrainie, gdzie już bodajże od 1947 roku uruchomiono ponowną produkcję. Robiono dalej dokładnie to samo, co robili Niemcy pod nazwą Contax. Zmieniła się tylko nazwa - na Kijów (Kiev/Киев). Tak właśnie powstały sowieckie aparaty marki Kiev. Po prostu fabrykę Zeissowskich Contaxów wywieziono do Rosji, dodano nową nazwę i powstały "nowe" doskonałej jakości sowieckie już aparaty. Notabene podobnie stało się ze słynną Leicą, którą po skopiowaniu można było spotkać jako Feda lub Zorkę (niektóre wczesne modele są niemal identyczne z Leicami przedwojennymi).


Ciekawostką jest, że pierwsze składane były jeszcze z niemieckich częsci, dzięki czemu wiele z nich ma często pomieszane oznaczenia niemieckie i sowieckie. Wraz ze zużyciem oryginalnych maszyn konstrukcja aparatu ewoluowała, Rosjanie wprowadzali niewielkie poprawki i ulepszenia, dzięki czemu późniejsze modele aparatów Kiev nieco odbiegają od oryginalnego Contaxa. Jednak jeżeli weźmiemy do ręki nawet sztukę z ostatnich lat produkcji, to od razu można poczuć duch legendarnego Contaxa. Rosjanie produkowali te aparaty do 1987 roku, co moim zdaniem jest niesamowite, bowiem tą konstrukcje stworzono przecież w 1935 roku.
Produkcja ruszyła w 1947 roku jako model zwany Kiev II. Praktycznie niczym się nie różni od Contaxów, a często w tych najstarszych wiele częsci jest jeszcze oryginalnych produkcji niemieckiej.  Później pojawił się Kiev IIa, który został wyposażony już w gniazdo synchronizacji lampy błyskowej. W 1950 roku wprowadzono Kieva III - odpowiednika Contaxa III i posiada wbudowany światłomierz. Występował też w wersji IIIa, z gniazdem synchronizacji lampy. Produkcja tych wyżej wymienionych modeli dobiega końca pomiędzy 1955-57 rokiem, w tym samym czasie pojawia się najczęściej spotykany model Kiev 4. Różni się minimalnie, ma nieco odmienną dźwignię samowyzwalacza, nieco inny dolny panel, nie posiada już czasu 1/1250 ale to nadal praktycznie to samo. W Kievach ze światłomierzem z czasem zmieniać się zaczyna pokrętło do przewijania filmu i obsługi światłomierza. Sam światłomierz też w międzyczasie się zmienił i można spotkać przynajmniej trzy jego odmiany. W 1958 pojawia się wersja bez światłomierza nazwana Kiev 4a. Po 1978 roku pojawiają się Kievy 4M i 4AM ... już z plastikowymi wstawkami i kiepskimi obiektywami Helios, to zdecydowanie najsłabsze z calej serii. Produkowano je jednak nadal praktycznie do końca lat 80-tych. To niesamowita sprawa ... pomyślcie - aparat, który przez ponad 52 lata jest w ciągłej produkcji praktycznie bez modernizacji (bo ciężko powiedzieć, żeby zmiany sowieckie coś poprawiały na lepsze, raczej jakość ciągle spadała) i nadal doskonale spełnia oczekiwania. Ciekawe który z współczesnych aparatów cyfrowych za 50 lat będzie mógł się pochwalić podobnymi osiągami ... :)

Aparaty te cieszyły się niesamowitym powodzeniem, a dziś powoli zaczynają się cieszyć wielkim zainteresowaniem wśród miłośników tradycyjnej fotografii, kolekcjonerów. Wiele osób odkrywa je na nowo. Dla mnie to był pierwszy kontakt z fotografią analogową i od razu się w niej zakochałem - właśnie dzięki Kievowi.


Przejdźmy więc może do detali technicznych związanych z tymi aparatami.Do celowania i nastawiania ostrości używa się wbudowanego w aparat dalmierza. Ostrzenie polega na zestawianiu ze sobą dwóch obrazów - tego widocznego przez wizjer z tym nakładanym z dalmierza. Proste i bardzo wygodne. Konstrukcja zarówno Contaxa jak i Kievów to niemal to samo.  Na górnym pokładzie znajdują się dwa wielkie pokrętła. To po prawej służy do naciągnięcia migawki, oraz do regulacji jej czasów. Contax II i III jak i wczesne Kievy mają do dyspozycji następujące czasy: 1/1250, 1/500, 1/250, 1/100, 1/50, 1/25, 1/10, 1/5, 1/2 s i B (migawka otwarta tak długo jak wciśnięty jest spust). Począwszy od Kieva IV wprowadzonego pod koniec lat pięćdziesiątych zrezygnowano z czasu 1/1250 i zastąpiono go 1/1000 s. Warto zapamiętać, że czasy lepiej zmieniać tylko po uprzednim naciągnięciu migawki, w przeciwnym bowiem razie można uszkodzić migawkę a to jedyna zmora jaka nas może spotkać w tym aparacie. Co prawda nigdy mi się w ten sposób nie udało jej zerwać, ale ... tak trąbią we wszystkich podręcznikach,nakazach i przykazach więc przekazuje tak dalej.  Instrukcja oryginalna mówi co innego, ale lepiej nie ryzykować. Aby zmienić czas pracy migawki, po jej naciągnięciu wyciągamy lekko pokrętło do góry i obrotem w odpowiednim kierunku wybieramy odpowiedni czas. W centrum tego pokrętła znajduje się spust migawki, w który również można montować wężyk spustowy. Pokrętło po lewo w Contaxie II i Kievach bez światłomierza służy jedynie do finalnego przewijania filmu. W późniejszych modelach Kievów (4,4A i 4M/4AM) Rosjanie wprowadzili tam jakieś gadżety z różnymi oznaczeniami (światło sztuczne, światło słoneczne itp), ale szczerze powiedziawszy nie zauważyłem, aby korzystanie z tych rozwiązań cokolwiek zmieniało. Dodatkowo Contax III, i Kievy z wbudowanym światłomierzem mają tam również odpowiednie pokrętła umożliwiające obsługę światłomierza. Skoro już o nim mowa, to światłomierz wpierw trzeba uwolnić otwierając pokrywę na jego czele, po czym można już korzystać - wpierw ustawiając odpowiednią czułość filmu na skali (w Kievach tylko GOST), a później dokonując pomiaru. W moich Kievach z 1955 i 1958 roku o dziwo nadal oba światłomierze działają poprawnie.


Największa moim zdaniem ciekawostkę i jednocześnie niespodzianką dla osób nie znających tej konstrukcji może być sama migawka. Otóż jest ona w przebiegu ... pionowym ! Wygląda jak zestaw żaluzji, poruszających się góra/dół w momencie wciśnięcia spustu. Niesamowicie to wygląda, a dźwięk tego urządzenia trudno pomylić z czymkolwiek innym. Najlepsze jest to, że praktycznie na każdej prędkości migawki dźwięk ten jest inny od strzału, poprzez pomruki, trzeszczenie.  Migawka jest  też zmorą tego aparatu, bowiem te mini żaluzyjki połączone są ze sobą delikatną tasiemką, która często po tylu latach jest u kresu swych możliwości i po prostu lubi pęknąć. Jak pęknie, cały system migawki zwykle się blokuje i nie daje w ogóle naciągnąć, bądź działa niepoprawnie - nie trzyma czasów, zrywa się, czy wręcz wydaje dziwne dźwięki. Naprawa Kievów jest jeszcze stosunkowo prosta (dla specjalisty!), mimo że pozornie trudno znaleźć kogoś kto będzie w stanie się tym zająć należy pamietać, że te aparaty w PRL-u były bardzo popularne i wielu przedstawicieli starszego pokolenia zna odpowiednich specjalistów. Nie ma się więc co zrażać, gdy w jednym punkcie serwisowym w okolicy ktoś spadnie z krzesła na widok Kieva. Wystarczy popytać. Plusem Kievów jest to, że są ich setki, jak nie tysiące we wtórnym obiegu w Polsce. Śmiesznie niska cena w porównaniu do jakości tego aparatu pozwala na łatwe skompletowanie zamiennika do brakujących elementów. Sprawa wygląda zupełnie inaczej z Contaxem - większość zakładów oferuje naprawę na zasadzie podmiany oryginalnych elementów tymi z Kievów. Nic bardziej błędnego, zdecydowanie odradzam, bo coś takiego po pierwsze tylko obniży wartość danego Contaxa, jak równiez może przyczynić się do dalszych awarii kolejnych elementów oryginalnych. Sowieckie części mimo, że pozornie identyczne często minimalnie się różnią wykonaniem lub wymiarami. Moim zdaniem nie warto ryzykować. 


Wracamy do dalszych szczegółów budowy aparatu. Na górnym panelu pomiędzy oboma pokrętłami znajdziemy jeszcze licznik klatek znajdujący się po prawej stronie w pobliżu pokrętła migawki, oraz szyne do mocowania lampy błyskowej czy wizjerów do poszczególnych obiektywów dodatkowych. Przed licznikiem klatek, nieco z przodu znajduje się zębatka umożliwiająca kręcenie pierścieniem ostrości. Warto pamiętać że w obu aparatach pokrętło to blokuje się w położeniu na nieskończoność i aby je odblokować należy wcisnąć wystający nad zębatką język w dół. Panel tylni jest praktycznie goły, w jego lewej częsci znajduje się tylko mały wizjer celowniczy, którym celujemy. Widać w nim dwa nałożone obrazy - rzeczywisty i ten z dalmierza. Ich wzajemne położenie ustala ostrość. Kąt widzenia tego wizjera odpowiada jedynie standardowo montowanym obiektywom o ogniskowej 50 mm. Aby ustalić kadr przy innych obiektywach należy korzystać z dodatkowych celowników, które montuje się na szynie na górnym panelu. Ostrzenie nadal wtedy odbywa się za pomocą okna dalmierza, ale kadrować trzeba już dodatkowym celownikiem. W wypadku robienia zdjęć z bliska należy również pamiętać o zjawisku paralaksy, które często daje się we znaki, gdy korzystamy z dodatkowego obiektywu i celownika na panelu górnym.

Panel dolny to praktycznie tylko gniazdo do statywu i pokrętła umożliwiające demontaż całości panelu i dostęp do wnętrza. Contaxy jak i pierwsze serie Kievów (Kiev II, Kiev III i wczesne Kievy IV z początku lat 50-tych) mają starszy szeroki rodzaj gwintu do statywu. Kiev 4 i młodsze mają już mocowanie bardziej współczesne na mniejszy gwint. Na dole znajduje się również przycisk którego wciśnięcie umożliwia zwijanie filmu. Patrząc na aparat z przodu na przednim panelu widzimy kolejno od lewej: okienko dalmierza i znajdującą się pod nim dźwignię samowyzwalacza (prawie zawsze nie działa poprawnie), gniazdo mocowania obiektywu i okno wizjera.



Ładowanie aparatu filmem jest proste, choć problemem może czasami być brak szpulki odbiorczej. Warto więc się upewnić, że aparat taką posiada i ewentualnie za wczasu uzupełnić brak. Po załadowaniu pierwsze dwa strzały migawki zwykle są na "rozpędzenie filmu", po czym należy pamiętać o ręcznym ustawieniu licznika klatek na panelu górnym na pozycję "zero".  Przydaje się to o tyle, że niektóre starsze Kievy nie blokują się na ostatniej klatce filmu (przynajmniej dwa moje tak mają i dzięki czemu jak nie mam wyzerowanego licznika to nigdy nie wiem czy już koniec, czy jeszcze nie). Aby przewinąć skończony film należy wpierw wciśnąć przycisk na dole aparatu po czym skorzystać z pokrętła do przewijania na górze (to lewe).

Aparat posiada wymienny obiektyw, mocowany poprzez standardowy bagnet contaxowski. Pasują do niego również oryginalne obiektywy przedwojenne od Contaxów, w tym słynne Sonnary, Biotary, Triotary, Tessary itp.

Do oryginalnego Contaxa II dostępne były następujące akcesoria:

Obiektywy:

Do tego można było zakupić wszelkie kombinacje filtrów, osłon przeciwłonecznych, a także soczewki nasadkowe Proxar do zdjęć z bliższej odległości, światłomierz fotoelektryczny "Helios" i wiele innych gadżetów.

Rosjanie produkowali do tego aparatu następujące modele obiektywów:

  • Jupiter 3 , Jupiter 8 i Jupiter 8M - standardowo montowane obiektywy 50mm o wysokiej jasności i dość dobrej jakości wykonania.
  • Szerokokątny Jupiter-12 f 1:2/35 mm
  • Wspaniały i słynny portretowy Jupiter-9 f 1:2/85 mm
  • Teleobiektyw Jupiter-11 f 1:2/135 mm
  • W późniejszych modelach pojawiają się obiektywy Helios 103 f 1:1,8/53
Podobnie jak w oryginale w sowieckich kopiach produkowano odpowiednie filtry, nasadki  itp. Współczesne możliwości konfiguracyjne tego aparatu są jeszcze większe. Wiele firm na zachodzie produkuje sprzęt i dodatki do Contaxów. Pasują one oczywiście też i do Kievów. Wiele z tych aparatów znajdziemy na aukcjach w sieci. Przy zamiarze zakupu Contaxa warto dokładnie przyjrzeć się aparatowi przed zakupem, bowiem wiele z nich jest podrabianych i są to tak naprawdę "przemalowane" Kievy z wczesnych lat produkcji.


Jakie jest moja ocena obu konstrukcji ? Powiem szczerze, obie bardzo mi odpowiadają. Contax to dla mnie jeden z najwspanialszych aparatów jakimi miałem okazję się posługiwać. Kievy zaś zaskoczyły mnie przede wszystkim jakością, początkowo bowiem sądziłem że skoro to sowieckie kopie, to na pewno są tak dobre jak Moskwicz w porównaniu do Porsche ;) Myliłem się jednak. Jedyne co jest lekko irytujące to celowanie dalmierzem gdy mamy zamontowany obiektyw o nieco dłuższej ogniskowej. Od 85 mm robi się już problem z precyzyjnym wyostrzeniem i w pośpiechu często można zrobić nieostre zdjęcia. Plusem jest to, że aparat działa niezawodnie zawsze. O ile tylko cudem nie pękną paski od migawki, to wszystko inne naprawdę ciężko jest uszkodzić. Moje Kievy wielokrotnie pracowały w błocie, piasku, śniegu czy deszczu działając nadal niezawodnie. Nie ma żadnej elektorniki, wszystko w 100% to mechanika, więc nie ma najmniejszego stresu o baterie, zapasy i tak dalej. O ile tylko aparat nie rozpadł się na części to raczej na pewno zrobi zdjęcie. Wielkim plusem Kievów jest ich cena w obecnych czasach. Zaletą jest też cała gama wszelakich obiektywów od szerokokątnych do tele jakie można zamontować do tego aparatu - zarówno przedwojennych CZJ, jak i powojennych niemieckich, czy sowieckich. Plusem obu jest też śmieszny i niepozorny współcześnie wygląd. Nie sądze, żeby ktokolwiek wpadł na pomysł okradzenia fotografa w ciemnej bramie na widok takowego "dalmierza". Moim skromnym zdaniem to aparat dobry do nauki, albowiem nie ma żadnych uproszczeń, pomocy, trybów automatycznych. Wszystko trzeba zrobić samemu, dzięki czemu jest okazja żeby się nauczyć.  Zaletą są też niewielkie wymiary, mimo że aparat jest w sumie cięzkawy jak na nie.

Do poczytania:

No to chyba tyle, może nieco chaotycznie, ale mam nadzieję że się komuś przyda :).
W wypadku uwag piszcie śmiało komentarze, gdybym coś pomylił czy przekręcił - z chęcią poprawie.



Komentarze:    
dadanmafak
Rejestracja: 502 dni temu
326 dni temu  |  

zeby bylo sprawiedliwie...wymiana innych obiektywow niz 50tki trwa dluzej niz odkrecanie Leici nie wiem jak w Contaxie ale w Kievie nie mozna zmieniac czasu po naciagnieciu migawki. w Leice mozna dalmierz szeroki - ale sorry - ten w przedwojennych Leicach zdecydowanie lepszy - ze wzgledu na powiekszenie - to dlatego byly dwa okienka do patrzenia a nie dlatego, ze Leitz nie potrafil tego zmiescic w ogole ten dalmierz w Leicach LTM jest chyba najlepszy jaki uzywalem, nawet M6-7-8 sie chowa pod warunkiem, ze jeszcze lustro polprzepuszczalne jest zywe...
kupilem kiedys takiego Kieva. rozsypal mi sie przy trzeciej klatce a byl aparatem z ktorym wiazalem duze nadzieje. padla oczywiscie migawka. naprawa dla mnie byla awykonalna, w Leice IIIf zrobilem sam bez zadnych problemow.
niemniej do dzisiaj mnie kusi zeby kupic takiego Contaxa z Sonnarem 50mm.ale jak juz mam kupic to znowu mi sie ta migawka przypomina...i tak w kolko. gdybym znal firme co zadeklaruje, ze ja zrobi tip-top i pochodzi 2-3 lata to bym sie zdecydowal. nawet na wyselekcjonowanych ruskich elementach.

bardzo dobra recenzja, oby wiecej takich.
Reklama:
bolas

Rejestracja: 762 dni temu
326 dni temu  |  

Dzięki
Co do napraw ... u nas jest bdb serwis w Bydgoszczy,w którym niebawem będzie naprawiana moja migawka. Są też serwisy licencjonowane Contaxa np. w Niemczech, ale ... koszta piekło. W Polsce też wiele firm potrafi je naprawiać, ale niestety częsciami z Kievów.

Wymiana obiektywu nie zajmuje wiele ... wciskasz przycisk robisz ćwierć obrotu i wyskakuje z bagnetu. Tak samo montaż. Ustawiasz całość na nieskończoność, zgrywasz kropkę, ćwierć obrotu i siedzi. Szybko, tylko trzeba parę razy spróbować.

Co do zmiany czasu migawki to panuje powszechan opinia, że zmieniać czasy można w Contaxach/Kievach tylko po naciągnięciu migawki (a nie przed). Instrukcja jednak od Contaxa wyraźnie mówi, że można to robić w dowolnym czasie. Kievowa też nic o tym nie wspomina, więc jak dla mnie można robić i tak i tak. Zmian czasu przed naciągnięciem jednak unikałem raczej, kierując się tą "plotką"

Oceny obu dalmierzy się nie podejmuję, bo przyznam że tą część recenzji oparłem na wiedzy z podręczników/instrukcji i innych porównań. Sam póki co nie miałem przedwojennej Leici jeszcze żeby porównać.

Komentarz był edytowany 2009-10-16 09:51:51

Apate

Rejestracja: 322 dni temu
321 dni temu  |  

W latach 70-tych w moim małym miasteczku był jeden sklep Foto-Optyki. Za szybą, na półce stał Kiev 4 i błyszczał tak niemiłosiernie, chyba dlatego że był nieosiągalny finansowo Teraz mam kilka takich, stoją w mojej prywatnej witrynce obok biurka
Flawiusz

Rejestracja: 1404 dni temu
321 dni temu  |  

Dobra recenzja,dużo konkretów miło poczytać.
rbit9n

Rejestracja: 1315 dni temu
320 dni temu  |  

widziałem plany na biurku Berii, na których kiev nazywał się wołga, ale więcej nie pamiętam, jako że byłem strasznie pijany, ech ci Gruzini...

ps. Japońce też nie gorsi.

Komentarz był edytowany 2009-10-22 23:43:27

bolas

Rejestracja: 762 dni temu
319 dni temu  |  

Ciekawostka z tą Wołgą, o tym przyznam nie słyszałem. Ciekawe co zdecydowało o zmianie nazwy na Kiev ? A co do mutacji i kopii to jest tego jeszcze sporo, szczególnie daleko na wschodzie w krainie ryżu.
marecky1969
Rejestracja: 681 dni temu
289 dni temu  |  

Niestety muszę dołożyć przysłowiową łyżkę dziegciu do tej beczki miodu jakim jest Kiev. Kupiłem kiedyś, jakieś 2 lata temu Kieva 4M "sprawnego" - nadal leży w serwisie(migawka oczywiście niesprawna, choć sprzedający zaręczał w opisie , że była sprawna). Miesiąc temu powtórnie "połakomiłem" się na podobnego Kieva 4M . Ten jeśli chodzi o migawkę był sprawny(był też nowszy, z początku lat 80-tych), małej regulacji wymagał jedynie dalmierz. Korzystając ze wskazówek na stronce "Kiev survival site" podjąłem się jego regulacji(myśląc, iż ta będzie prosta, jak we Fiedach i Zorkach), zmarnowałem cały dzień(trzy razy zdejmując i montując przedni panel po regulacji), a i tak nie udało mi się dalmierza wyregulować. Po "skręceniu" panelu okazywało się, iż prawidowa regulacja "pryskała" jak przysłowiowa bańka mydlana(stąd kolejne demontaże panelu, a co zatym idzie , regulacje tegoż nieszczęsnego dalmierza). Suma sumarum byłem w punkcie wyjścia, mało tego, w mechaniżmie dalmierza coś musiało się poluzować, gdyż podczas ostrzenia(obracania pokrętłem ostrości)dalmierz w którymś miejscu miał "jałowy skok", bo na skali obiektywu zmieniała się odległość, a obrazy w wizjerze nie zmieniały położenia. Stąd np. przedmiot raz wypadał w odległości 3m(kręcąc obiektywem od 0,9m w kierunku nieskończoności) a raz w odległości poniżej 2,5m(kręcąc obiektywem w stronę przeciwną, czyli z nieskończonosci do 0,9m). Aparat zatem "powędrował" do serwisu, a ja żałowałem, że wogóle tknąłem tego cholernego dalmierza. Nawet nie przestestowałem aparatu z filmem. Swoją drogą do dziś nie rozumiem, czemu tak się stało, czy "kręcenie" obiektywem w lewo i w prawo w celu reulacji mogło mieć taki wpływ na dalmierz? Regulując zmieniałem tylko położenie zewnętrznej szybki bez ingerencji w wewnętrzne elementy dalmierza - czy nawet bez regulacji(normalnie fotografując, czyli kręcąc obiektywem) uszkodzenie dalmierza było tylko kwestią czasu. Niestety, nie mam dobrego zdania o Kievie 4m - dwa modele uszkodzone, a i serwisant niezbyt pochlebnie wyrażał się o jakości tych kamer - recenzja P. bolasa raczej do mnie nie "trafia" jeśli chodzi o jakość tych aparatów(choć jest napisana profesjonalnie i miło się ją czyta).
W każdym razie przestrzegam takich jak ja "zapaleńców" do starych aparatów analogowych przed samodzielną regulacją dalmierza w Kievie 4(chociaż sam wyregulowałem dalmierze we wszystkich moich Zorkach i Fedach, a także Canonecie 28 i Agfie Super Silette, ale w tych modelach to była czysta "przyjemność", a nie horror, jak w tym nieszczęsnym Kievie)lepiej zlecić to serwisowi, pozdrawiam, Marek ze Szczecina.
P.S. Jeśli Kievy mają być nazywane kopiami Contaxów, to są kopiami wybitnie nieudanymi i awaryjnymi(zresztą wystarczy porównać ceny obu modeli - są wybitnie różne, a może właśnie dlatego są tak różne...?)

Komentarz był edytowany 2009-11-22 00:26:20

DeadAsFog
Rejestracja: 243 dni temu
144 dni temu  |  

hej
Zakupilem Kiev4 i mam kilka wątpliwości co do elementów body.
Z lewej strony mam pokrętło przewijania filmu, ustawiania ISO i największe określające własnie co (exposure meter control wheel) czasy ekspozycji? jak to rozumieć/używać? Czasy czego? i rozumiem ze ustawiamy je względem czerwonej strzałki umieszczonej na pokrętle z ISO?
Po prawej, obok czasu i spustu jest jeszcze małe pokrętło exposure counter i rozumiem to jako po prostu licznik zrobionych zdjęć?
Pytam się bo nie chcę czegoś rozwalić
pozdro i z góry dzieki za info
P
bolas

Rejestracja: 762 dni temu
144 dni temu  |  

Tak jest - po prawej masz licznik fotek obok pokrętła do naciągu. Trzeba go ręcznie ustawić na 0 po załadowaniu filmu i strzeleniu z 1-2 razy. Po lewo w zależności od modelu (czy z światłomierzem czy bez) albo jest tylko pokrętło do przewijania filmu z ew. dodatkiem ręcznej nastawki światła (taki przypominacz czy np. film jest do światła sztucznego). W tych ze światłomierzem tam masz jeszcze pokrętło światłomierza.Wpierw ustawiasz odpowiednik ASA w GOST, a później jak już zmierzysz światło to masz tak odpowiedniki kombinacji czas/przysłona.
Reklama:
Jacot
Rejestracja: 72 dni temu
72 dni temu  |  

Pozwolę sobie mala poprawke historyczna do felietonu...

"Contax był wtedy tańszy od Leici,"

Być może rok 1936 bo o nim mowa był przełomowy ale opierajac sie na katalogu na lata 1937/38 porównanie cen (dla uproszczenia samo body) wygląda następująco:
Lejca od modelu Standard do modelu IIIA 90,- ; 175,- ; 210,- ; 230,- marek.
Porównywany Contax II to 285,- marek (Contax I: 200,-. Contax III 395,-).

Wiąże się to poniekąd z przeznaczeniem Lejcy dla "szerokich rzesz zasobnych fotoamatorów" podczas kiedy Contax miał być aparatem jakby to dziś powiedzieć, pół lub nawet całkiem "profesjonalnym"
Sadzę, że to właśnie w "targecie" tkwi jedna z tajemnic "legendy" Był to najbardziej "wypasiony sprzęt" za względnie przystępną kasę.
Jacot
Rejestracja: 72 dni temu
72 dni temu  |  

Jeszcze jedna uwaga, bardziej "światopoglądowa" więc z natury rzeczy subiektywna:
Jest istotna różnica miedzy Kijewem a wszystkimi innymi aparatami powstałymi na ziemi "radzieckiej", będącymi kopiami takich czy innych sprzętów: Kijew nie jest kopią Contaxa - on jest Contaxem. Jak wspomniano wywieziono do Kijowa dokładnie całość produkcji tj. sprzęt, dokumentację a także ludzi, którzy wiedzieli "jak się to robi".
Zmieniło się tylko miejsce produkcji, nie produkt. Z czasem jego jakość siłą rzeczy musiała nieco podupaść ale zapewne nie stałoby się inaczej gdyby produkcja została w Dreźnie... wystarczy spojrzeć na losy Exakty.
bolas

Rejestracja: 762 dni temu
55 dni temu  |  

Jednak jest pewna różnica. Nie miałem co prawda nigdy w ręku egzemplarza prosto z serii zaraz po przenosinach, ale Kievy są zwykle nieco cieżej pracujące, bardziej hałasują itp ... to widać od razu, nawet w egz. najwcześniejszych, choć jak mówiłem najstarszy jaki używałem to 1953
Jacot
Rejestracja: 72 dni temu
54 dni temu  |  

Trudno byloby mi się z tym spierać bez jakiegoś "materiału porównawczego" w ręku ale istnieje i taka możliwość, że samym Niemcom coś nie do końca wyszło z wznowieniem produkcji Contaxa. A może to kwestia rosyjskich smarów?
Trzeba by mieć możliwość porównania powojennego egzemplarza z Drezna.
Dawno temu miałem przedwojennego Contaxa II i niewiele dobrych wspomnień mi po nim zostało ale to była "stara paść" potężnie wyeksploatowana i psuł się zbyt często. Wymieniłem bez żalu na również używanego ale przecież znacznie młodszego Kijeva 4 i tego uwielbiam do dziś Jakiejś wyrazistej różnicy w kulturze pracy sobie nie przypominam.
bolas

Rejestracja: 762 dni temu
54 dni temu  |  

Ja mam dwa w tej chwili i okazuję się, że jednak są zauważalne różnice pomiędzy egzemplarzami. Sztuka z 1936 roku pracuje jakoś toporniej od tej z 1938, choć obie i tak pracują o niebo delikatniej niż znane mi Kievy Tego z 1936 chyba wystawię na allegro z resztą.

Komentarz był edytowany 2010-07-15 10:52:44