|
| Fotoporadnik |
Czas naświetlania CO WPŁYWA NA CZAS NAŚWIETLANIA Wiemy już z reguły szybkostrzelności, że kładzie się w niej nacisk na należyte naświetlenie zdjęcia. Wiemy, że zdjęć nie doświetlonych nie da się uratować w procesie wywoływania. Wiemy, że przy dzisiejszych emulsjach prześwietlenie nie zna tak katastrofalnych następstw jak niedoświetlenie. Za chwilę wyliczymy wszystkie czynniki, które wpływają na czas naświetlania. Jest ich bardzo dużo. Nie trzeba jednak chwytać się za głowę! Jak zobaczymy, kilka z nich zupełnie odrzucimy, resztę zaś obłaskawimy do tego stopnia, że ani trochę nie będą straszne. Tak skomplikowane jest ustalenie właściwego czasu naświetlania! Rozpatrzymy kolejno owych 10 czynników i to tak krótko, jak tylko można.
A teraz zaczynamy eliminować z praktyki poszczególne czynniki. Wysokości nad poziomem morza nie uwzględniamy w ogóle, gdyż nawet Zakopane położone jest zaledwie 900 m n.p.m. Szerokości geograficznej nie uwzględniamy również, a raczej uwzględniamy tylko naszą szerokość geograficzną. Jeśli używamy filtrów, dokładnie wiemy z tabelki, ilokrotnie trzeba przedłużać czas naświetlania. Jeśli stale używamy błon o tej samej czułości, to i ten czynnik nam odpada. Inne zaś czynniki znamy. Z jednym wyjątkiem: nie mówiliśmy jeszcze o ruchliwości przedmiotu. Weźmy ją więc na pierwszy ogień. NIE NAŚWIETLAJMY ZA DŁUGO Istnieje wyraźnie zarysowana granica między zdjęciami z ręki i zdjęciami z oparcia. Powiedzieliśmy, że fotografować z ręki mamy prawo tylko na czasy krótsze od 1/30 sekundy i to powinno wykluczyć możność poruszenia. Oczywiście poruszenia aparatem. Ale bywa i tak, że aparat ani drgnie, ruszy się natomiast obiekt zdjęcia i to ruszy się tak szybko, że błona uchwyci to poruszenie. Jeśli np. pędzące obok naszego obiektywu auto sfotografowaliśmy na 1/60 s, to w wymienionym ułamku sekundy auto dość znacznie zmieni miejsce i otrzymamy, jako rezultat, poruszony jego obraz. Jeśli natomiast sfotografujemy, również na 1/60 s wolno idącego przechodnia, to w tak krótkim czasie nie zmieni on miejsca i obraz jego wyrysuje się nam ostro. Wniosek: każdy ruchomy obiekt ma pewien minimalny czas naświetlania, poniżej którego musimy liczyć się z możliwością poruszenia. Pamiętajmy, że w szczególnych przypadkach poruszenie się obiektu zdjęcia może być świadomym zamierzeniem: poruszone auto, lokomotywa, tancerki, mogą stwarzać pożądane wrażenie ruchu, pędu, wirowania, gdy natomiast technicznie poprawne, nie poruszone zdjęcie w jakiś sposób pozbawi te obiekty ich najcharakterystyczniejszej cechy. Jasne, że tym specjalnym efektem posługiwać się mogą dopiero wprawni fotoamatorzy, z góry umiejący przewidzieć, jaki efekt osiągną. Jeszcze jedno: poruszenie aparatem lub wskutek ruchu przedmiotu może być czasem nieznaczne (zwłaszcza przy formacie 24x36, gdy powiększamy negatyw) i może występować jako nieostrość. Dlatego trzeba wtedy specjalnie uważać, analizując powód błędu.
NIE NAŚWIETLAJMY TEŻ ZA KRÓTKO Fakt poruszania się wielu fotografowanych przedmiotów zmusza nas do skracania czasu naświetlania do pewnego minimum. Musimy jednak ustawicznie zdawać sobie sprawę, czy w ten sposób wybrany czas naświetlania (oraz dobrana doń przysłona) nie spowodują niedoświetlenia zdjęcia. O niedoświetleniu mówiliśmy już sporo. Głównie jednak zajmowaliśmy się tymi przypadkami niedoświetlenia, które powodują zepsucie zdjęcia. Są to wypadki krańcowe: dopływ światła do emulsji był tak niedostateczny, że obraz prawie się na niej nie utworzył.
Bardzo często jednak zdarza się, że negatyw jest wprawdzie niedoświetlony (zanadto przejrzysty, błona otrzymała za mało światła), ale zarysy obrazu są widoczne. Ponieważ laboratoria amatorskie są zwykle wyposażone w różnorodne gradacje papieru do odbitek, a zdjęcie często jest ważne lub pamiątkowe - wykonuje się więc taką odbitkę na papierze ultratwardym. Negatyw taki nazwiemy niedoświetlonym częściowo, bowiem miejsca jasne fotografowanego przedmiotu otrzymaliśmy w negatywie oddane zadowalająco, za to miejsca ciemne są przezroczystą plamą. Na pierwszej tablicy ilustracyjnej mamy pokazany taki negatyw i odbitkę z niego. Tu dowiedzieć się musimy o paru właściwościach negatywu. Negatyw może być, jak wiadomo, prześwietlony, normalnie naświetlony i niedoświetlony. To nie wszystko: na ostateczny wygląd negatywu poza tym wpływa wywołanie, które może być krótkie lub długie. Oto, jaki jest wygląd negatywu w każdym przypadku:
Wnioski:
Negatywy harmonijne odznaczają się w odbitce, czy powiększeniu, dużym bogactwem szczegółów: najjaśniejsze miejsca ni są wcale "wyprane" z drobnych detali, najciemniejsze zaś nie s jedynie czarnymi jak smoła płaszczyznami. Odbitki takie są miłe dla oka, ponieważ i oko dostrzega zawsze szczegóły w miejscach najciemniejszych i najjaśniejszych. Zdjęcie częściowo niedoświetlone - wracamy do przerwanego wątku - choćby było potem "doczerniane" specjalnie długim wy woływaniem, a nawet jeszcze wzmacniane w specjalnej kąpieli nie będzie przez to miało żadnego rysunku w cieniach. Powiększy najwyżej swe kontrasty, co będzie bardzo problematycznym zwycięstwem. Do powiększania natomiast nie nadaje się zupełnie. Rozpoznać takie zdjęcie bardzo łatwo. W miejscach, gdzie logicznie domyślamy się istnienia szczegółów (pień drzewa, ciemni ubranie, ściana pokoju) widzimy tylko jednolitą, czarną, a czasem tylko szarą płaszczyznę bez żadnego rysunku. Słusznie zatem, przestrzegając przed zdjęciami niedoświetlonymi, postawimy zasadę: naświetlać na cienie, na najciemniejsze miejsca obrazu. Przy takim naświetleniu nie będziemy się niepokoić o światła. O zasadzie tej pamiętać musimy również używając światłomierza. Gdy skierujemy go w najjaśniejszą stronę obrazu (np. niebo), światłomierz pokaże nam czas za krótki. Skierować go należy właśnie na cienie, na najciemniejszą partię zdjęcia. WIĘC JAK WŁAŚCIWIE NAŚWIETLAĆ ? Sumując to, co już na temat naświetlania ustaliliśmy, otrzymujemy następujące bezsporne już reguły:
W tabelce podano raz jeszcze zestawienie czynników wpływających
|