Serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Więcej informacji na tej stronie    Zamknij to powiadomienie
 
Fotografowanie aparatami tradycyjnymiStrona główna - aparaty tradycyjnePoradnik fotoamatoraForum fotograficzneGaleria zdjęćRecenzje sprzętu fotograficznegoGiełda fotograficznaFoto pojedynekFelietonSerwisy sprzętu fotograficznegoLista użytkownikówKontakt
Zarejestruj »   Zaloguj »     
 

Poradnik fotoamatora

Akcesoria

dalmierz : soczewka Fresnela : osłona : światłomierz  :   statyw : głowica : wężyk : samowyzwalacz

ODLEGŁOŚCIOMIERZ, CZYLI DALMIERZ

Jest to urządzenie, mające soczewkę, przez którą patrzymy na fotografowany przedmiot.
W samym środku pola widzenia jest jaśniejszy krążek, w którym oglądany przedmiot widzimy jako rozdwojony. Kręcąc pokrętłem ze skalą doprowadzamy do tego, iż obydwa obrazy schodzą się w jeden. Wówczas pozostaje na skali odczytać odległość w metrach i według odczytania nastawić aparat. Odległościomierze sprzężone to takie, które od razu wbudowano w aparat. Doprowadzenie rozdwojonego obrazu do pojedynczego automatycznie nastawia na ostrość obiektyw. Odmiennym przyrządem do pomiaru odległości opartym na innym założeniu jest dalmierz klinowy, wbudowany w matówki wielu lustrzanek. Mierząc odległość takim przyrządem, wyszukać musimy w motywie jakąś linię prostą, pionową, klin przetnie ją (na matówce) wpół. Jeśli górna połowa tej przeciętej linii jest odsunięta w bok w stosunku do dolnej, trzeba, kręcąc pierścieniem odległości sprowadzić obie do siebie, aby dały linię idealnie prostą, ciągłą. Wówczas obiektyw jest "nastawiony na ostrość". Ten typ dalmierza nie występuje samodzielnie, może bowiem działać tylko z obiektywem aparatu.

SOCZEWKA FRESNELA

W wielu lustrzankach obraz padający na lustro jest nierówno oświetlony, środek jest znacznie jaśniejszy, boki natomiast są wyraźnie ciemniejsze. Ten defekt usuwa nałożenie na matówkę lekko wypukłej soczewki Fresnela (czytaj: Frenela). Jest ona pokryta koncentrycznie wyrytymi na jej powierzchni drobniutkimi pierścieniami, które powodują równomierne rozłożenie na całej powierzchni matówki - światła,   tym samym dają równomierne oświetlenie obrazu.

OSŁONA PRZECIWSŁONECZNA

Lekki, czarny również wewnątrz matowy tubusik (coś w rodzaju kilkucentymetrowego pierścienia z jednej strony rozwartego), nasadzany na obiektyw, jest w ekwipunku fotoamatora wprost niezbędny. Taka osłona przeciwsłoneczna odcina dużą ilość promieni słonecznych, które już nie tworzą obrazu, a jednak padając na przednią soczewkę obiektywu i jej obudowę, wielokrotnie się odbijają i załamują, dając zgeometryzowane plamy na obrazie. Niewielki koszt niezmiernie się opłaci, podnosząc jakość zdjęć w ogóle, a szczególnie tych robionych "pod światło".

ŚWIATŁOMIERZ

Najniezbędniejszym sprzętem pomocniczym w fotografii jest niewątpliwie światłomierz. Trzeba zawsze żyć "z ołówkiem w ręku", ale gdy już fotografia stała się twoim hobby, to pamiętaj, że prawdziwą przyjemnością, tą wielką radością fotografującego jest chwila, gdy po wywołaniu, utrwaleniu i wypłukaniu wyjętą z wody błonę niecierpliwie kierujesz pod światło, aby stwierdzić, że wszystkie 8, 12 czy 36 klatek masz naświetlone, od pierwszej do ostatniej, jednakowo równo. Najlepszą drogą do osiągnięcia takich wyników jest stałe używanie światłomierza fotoelektrycznego, którym przed wykonaniem zdjęcia można zmierzyć oświetlenie fotografowanego przedmiotu i ustalić warunki prawidłowego naświetlania. W większości produkowanych dziś na świecie aparatów fotograficznych światłomierze fotoelektryczne wbudowane są wprost w mechanizm aparatu. Często są to nawet dosyć skomplikowane układy automatycznie sterujące naświetleniem. Aparat taki sam dobiera sobie np. czas naświetlania, w zależności od nastawionego uprzednio otworu przysłony. Są też układy działające odwrotnie, tzn. dobierające automatycznie otwór przysłony, gdy z góry założymy czas otwarcia migawki.

Ten kierunek rozwoju konstrukcji aparatów fotograficznych spowodowany jest m.in. szerokim rozpowszechnieniem się na całym świecie fotografii barwnej. Materiały barwne, szczególnie odwracalne (dające obrazy w postaci barwnych diapozytywów) mają bardzo niewielką tolerancję na błędy naświetlania. Aby zdjęcia były udane, warunki ekspozycji muszą być dobrane bardzo precyzyjnie. Mówiąc szczerze, również i czarno-białe materiały fotograficzne nie mają tak dużej tolerancji naświetleń, aby mogły wyrównać rażące omyłki popełniane przez tych fotoamatorów, którzy oświetlenie fotografowanych przedmiotów oceniają "na oko". Chodzi tu przede wszystkim o błędy pociągające za sobą silne niedoświetlenie błony.

Najbardziej popularnym typem światłomierza fotoelektrycznego jest światłomierz z fotoelementem selenowym. W obudowie wykonanej z tworzywa sztucznego znajduje się płytka metalowa pokryta warstwą selenu oraz połączony z nią szeregowo czuły mikroamperomierz. Światło odbite od fotografowanego przedmiotu padając na fotoelement powoduje powstanie w nim napięcia elektrycznego, proporcjonalnego do wartości oświetlenia. Na skutek tego następuje przepływ prądu w mikroamperomierzu, powodując wychylenie się wskazówki. Na podstawie tego wychylenia odczytuje się prawidłowe warunki naświetlania zdjęcia.

Ich pomiar wystarcza na ogół fotoamatorowi, ale gdy przyjdzie do pomiaru oświetlenia słabszego lub zgoła ciemnych, ponurych wnętrz, światłomierze selenowe są już wówczas prawie bezsilne.

Dlatego wynaleziono światłomierze oporowe, zasilane ogniwem rtęciowym (bateryjką) wielkości guzika od kamizelki, 150 razy czulsze od najczulszych światłomierzy selenowych. Takim światłomierzem można dokonać bezbłędnego pomiaru czasu naświetlania właśnie tych bardzo ciemnych wnętrz, gdzie ekspozycja trwa już nawet nie sekundy, ale i długie minuty. Światłomierze te zawierają element fotooporowy CdS (wykonany z siarczku kadmu). Światło padające na element fotooporowy powoduje zmniejszenie jego oporu elektrycznego proporcjonalnie do oświetlenia, a tym samym zwiększenie natężenia prądu elektrycznego płynącego w obwodzie i odpowiednie do niego wychylenie wskazówki. Światłomierz tego typu umożliwia wykonywanie pomiarów nawet przy świetle księżyca.

Nie dysponując większą kwotą pieniędzy na światłomierz fotoelektryczny, trzeba w najbliższym sklepie fotograficznym kupić - nie zwlekając - tabelę naświetlań: najporęczniejsze są dwa krążki zamocowane na osi w całość. Jest tu trochę do myślenia i do liczenia. W grę wchodzi subiektywna ocena okoliczności, które trzeba wyrazić liczbami, a liczby dodać. Ale i taki pomiar jest lepszy od wyceny "na oko". Tylko ten, kto przed każdym zdjęciem zmierzy lub obliczy potrzebną w danej chwili przysłonę, może liczyć na zadowolenie przy oglądaniu wywołanych zdjęć.

STATYW

Również i statyw jest prawie niezbędny w ekwipunku fotoamatora. Nie z ręki, a właśnie ze statywu robić będziemy z zasady zdjęcia w mieszkaniu, zwłaszcza portrety przy świetle żarówek (z wyjątkiem błyskowych), wreszcie sporą liczbę zdjęć na dworze, wieczorem, w trudnych warunkach świetlnych, a także z samowyzwalaczem. Statywy bywają drewniane, mniejsze i lżejsze metalowe, wśród metalowych tzw. płaskie, kieszonkowe, dalej miniaturowe trójnóżki stołowe, wreszcie ciężkie, solidne, tzw. altanowe (głównie do używanych przez zawodowców aparatów na płyty). "Statywy (z wyjątkiem bardzo poszukiwanych - kieszonkowych) są dość ciężkie i nieporęczne, źle przenośne, zajmują dużo miejsca i dlatego, koniec końców, często nie zabiera się ich ze sobą tam, gdzie są potrzebne" - skarżą się niejednokrotnie amatorzy. Toteż proponuje się w zamian dwa inne przyrządy zastępcze. Pierwszy, tzw. łańcuszkowy, składa się z długiego łańcuszka, połączonego z aparatem. Jeśli łańcuszek przydepczemy nogą, a aparat podniesiemy w górę do oporu, to będzie nam o wiele pewniej "leżał" w ręce, umożliwiając zdjęcia bez poruszenia. Inny statyw, tzw. "piersiowy", ma tylko krótką podporę metalową, złączoną ze skórzanym rzemykiem, zarzuconym na szyję. Rzemyk nie pozwala podporze zjechać niżej i unieruchamia ją, podpora zaś ma na wierzchu gwint do aparatu. Rzecz prosta, oba ostatnie statywy nie są przeznaczone do długich zdjęć na czas, umożliwiają jedynie osiąganie "z ręki" czasów 1/30, 1/15 i 1/8 sekundy. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że żadne inne urządzenie nie jest w stanie zastąpić porządnego statywu. Statyw musi być jednak stabilny. Najlepszy jest więc masywny statyw drewniany. Z metalowych - będziemy używali tylko takich, których nogi mają odpowiednio silne zaciski, aby po rozstawieniu statywu do jego pełnej wysokości nie wykazywał on luzów w tych zaciskach, nie był chwiejny i nie podlegał najmniejszym nawet drganiom. Zdarza się to nagminnie płaskim statywom kieszonkowym. A nam chodzi przecież przede wszystkim o niezawodne unieruchomienie aparatu, natomiast wygoda przy noszeniu statywu musi być oceniona jako sprawa drugorzędna.

GŁOWICA (PRZEGUB)

Jeśli rozstawimy statyw i przykręcimy doń aparat, to będzie się on znajdował stale w jednej i tej samej pozycji, która może nam zupełnie nie odpowiadać. Aby uwolnić się od niezmienności położenia aparatu na statywie, nakręcamy nań tzw. głowicę. Można ją obracać dookoła, pochylać i wznosić. Aparat przykręcamy wówczas do statywu za pośrednictwem głowicy i możemy przez to uzyskać dowolne ustawienie. Jak widzimy, przyrząd niewielki, a bardzo użyteczny. W podróży i na wycieczce pewne usługi może oddać nam statyw imadełkowy w połączeniu z przegubem kulowym. Statyw ten można przykręcić do dowolnego przedmiotu, takiego jak np. brzeg stołu, poręcz krzesła, parapet, sztacheta itp. Po przykręceniu statywu i umocowaniu aparatu na przegubie kulowym, doprowadzić możemy aparat do wymaganego położenia. Pamiętajmy jednak, że proponowany statyw imadełkowy nadaje się wyłącznie do aparatów lekkich.

WĘŻYK

Wężyk służy do wyzwalania migawki aparatu, czyli do robienia zdjęcia. Specjalnie ważny jest on przy zdjęciach o długim czasie naświetlania, gdy aparat nie może poruszyć się, a przez bezceremonialne operowanie przy migawce rękami można najłatwiej spowodować drgnięcie. Wężyk przykręcamy do spustu, a następnie tak go ujmujemy, by zwisał swobodnie i by drżenie ręki nie przeniosło się na aparat. Nadto niektóre starsze modele aparatów mają tak "twardy" spust migawki i lepiej używać do nich wężyków nawet przy zdjęciach na dworze.

SAMOWYZWALACZ

Kto fotografuje - ten sam pragnie także być na zdjęciu. Do tego służy samowyzwalacz: sam robi zdjęcie. Oczywiście aparat musi być ustawiony na statywie i wycelowany w odpowiednie miejsce. Posiadacz aparatu uruchamia samowyzwalacz, który po kilku sekundach naciśnie migawkę, sam zaś biegnie na wybrane zawczasu miejsce, by zrobić sobie zdjęcie. Do wielu - i wcale niedrogich aparatów samowyzwalacze są wbudowane.