Grisza
 Rejestracja: 1100 dni temu | | 586 dni temu | | |
 |
piotr_f Rejestracja: 769 dni temu | | 564 dni temu | | |
kilkanaście, a może dwadzieścia parę lat temu popełniłem zdjęcie smieną 8M film był albo fotonu, albo orwo, nie pamiętam. Pozytyw został stary dobry foronbrom. Cóż za wspomnienie. Chociaż mocno prześwietlone, źle skadrowane ... ale ta radość czerwonego światła, pojawiające się zarysy ... tego nie da się opowiedzieć - to trzeba przeżyć ... Nie rozczulam się, wracam do ciemni wołać stary przeterminowany fotonowski HL |
marecky1969 Rejestracja: 681 dni temu | | 546 dni temu | | |
....wielu z nas swoje pierwsze fotografie(choć może to za dużo powiedziane, powiedzmy zdjęcia) "popełniło" lub dopiero "będzie popełniać" Smieną, ja stosunkowo niedawno, bo rok temu(choć fotografuję niemal ćwierć wieku)zrobiłem parę ujęć na Dniach Morza w Szczecinie i po wywołaniu niemal dech mi zaparła ich jakość(specjalne wyrazy szacunku dla konstruktorów lub może trafniej powiem kopiujących je od Niemców), nie sądziłem, że będą tak ostre i szczegółowe, chyba nawet lepsze niż z mojej Praktiki BX20(a może tak poprawiła się jakość filmów, gdyż dawno nie "fociłem" Praktiką).....
Cóż, powoli, ale konsekwentnie wdziera się do fotografii technika cyfrowa. I może dobrze, w końcu fotografia stała się przez to dostępna dla wszystkich...i myślę, że my, "więksi" lub "mniejsi" jej zwolennicy, czy dla odmiany zagorzali przeciwnicy, nie powinniśmy się tym "przejmować". Przecież generalnie nie zdarza się, aby zwykły "dawny" pstrykacz robiący kiepskie zdjęcia analogiem po zakupie cyfrówki stał się drugim Włodzimierzem Puchalskim, czy Witoldem Dederko...
Z drugiej strony to fakt korzystania czy to z "cyfraka" czy "analoga" nie ma większego znaczenia, ważne, aby zdjęcia potrafiły "przemówić", czy chociażby zaciekawić - piksele czy sole srebra(w końcowym etapie srebro lub barwnik) stanowią tylko niejako nośnik przekazu - kiepskie zdjęcie z "cyfraka" nie będzie lepsze od kiepskiego zdjęcia z "analoga". Na razie materiały światłoczułe i chemia fotograficzna są w produkcji, powiększalnik nie stanowi większego problemu, jeśli chodzi o jego zakup, więc nie ma przeciwwskazań, aby poeksperymentować w ciemni(dla mnie to o wiele większa frajda niż "wrzucanie" zdjęć do kompa, choć nie ukrywam, iż jeżeli zależy nam na czasie i wygodzie cyfra ma w tym względzie pewną przewagę).
Cieszmy się zatem z fotografii tradycyjnej i oby jeszcze długo gościła w naszych domach. Ja swoje pierwsze zdjęcia robiłem Zenitem E(mam go do dziś i jest "na chodzie")i jako żywo pamiętam, ile przyjemności sprawiło mi, gdy wywołałem pierwszy film ORWO - pierwszego (NP23) nie udało mi się wyjąć z aparatu - taki byłem jeszcze "zielony" - zanim go zwinąłem i "poszedł do kosza". Potem w ciemni robiłem z niego odbitki w Krokusie 45 i, jak się dziwiłem, ze negatyw daje "małe ziarno" w porównaniu do polskich negatywów,jak Fotopan FF, potem FL, czy innych. zapraszam zatem do dyskusji...tymczasem, Marek. |
wietrzny Rejestracja: 642 dni temu | | 545 dni temu | | |
Nie tknąłbym analogu gdyby cyfrak nie pokazał mi, że zdjęciem też można coś pokazać, coś wyrazić. Nadal uważam fotografię za dużo gorszy dla mnie środek wyrazu od malarstwa ale przełamuje się ... często przerabiając "zdjęcie" pod powiekszalnikiem.
O ile cyfra pozbawiła mnie lęku przed strzelaniem, pokazała, że mogę puścić serię, poeksperymentować z różnymi parametrami zamiast szukać kompromisowych ustawień, to teraz pod powiększalnikiem odkrywam potęgę kadrowania. Dopiero jak zobaczyłem do czego mogę się posunąć to zacząłem wymagać od komputera podobnych efektów ... jakoś wcześniej nie zwracałem na nie uwagi.
Może mam szczęście żyć w tym krótkim okresie współistnienia starej i nowej technologii bo ani przed nami ani po nas nie bedzie można czerpać z zalet obydwu.
Równolegle to samo fotografuje cyfrą i czarno-białym analagiem.
Na razie się uczę i cyfrak jest niejako pomocnikiem w kompozycji, światłomierzem i szkicownikiem w jednym, ale mam nadzieję, że z czasem będę mógł podkreslać tą różnorodność tą odmienność spojrzenia czy metod odwzorowania. |
marecky1969 Rejestracja: 681 dni temu | | 542 dni temu | | |
Był rok 1986, czy może początek 1987, w sklepie foto w Kołobrzegu brak utrwalacza, pamiętam, jak poprosiłem moją matkę, która wówczas pracowała w aptece o tiosiarczan sodu - trzeba było sobie jakoś radzić, filmy ORWO, to był wówczas rarytas, znajomy miał dojście do ORWO do Penti(inna kasetka niż 135-tka), trzeba było przełożyć do "normalnej", poprosiłem wtedy kumpla, który był bardziej wprawiony w fotografii o przełożenie...ech, to były czasy, człowiek miał parę groszy, ale nie było co kupić, a ha, pamiętam, jak kupiłem(po znajomości)powiększalnik Krokus, chyba o symbolu 45(największe negatywy, z których można było zrobić powiększenie tym modelem, to właśnie 4,5x4,5), stąd chyba nazwa...oczywiście brak w nim było obiektywu, który potem udało mi się kupić w Łodzi, gdzie spędziłem 5 lat studiów(1987-1992). Wtedy to zakupiłem resztę sprzętu foto - kuwety, zegar ciemniowy(ten jednak w kupiłem o ile pamiętam w Lublinie), światłomierz selenowy Leningrad 7, potem na początku 1991 roku swój pierwszy za oszczędzone pieniądze aparat - Prakticę BX20, plus standard 50mm i 28mm(ale to była kupa forsy, ale opłaciło się, aparat służy mi do dziś). Wtedy robiłem sporo zdjęć, bywało, że na sesję zdjęciową mojego półrocznego wówczas syna, "szedł" cały film, potem kilka lat "spokoju", a od trzech lat fotografię zaczynam poznawać jakby z innej strony, sprzętowej i kolekcjonerskiej, choć nadal robię sporo zdjęć(pamiętam jak na Allegro kupiłem pierwszy analogowy aparat - Zenit TTL wersja olimpijska), potem inne modele "Zenków", Zorki, Fedy, Praktiki itp., trochę się tego uzbierało, to naprawdę frajda fotografować coraz to innym modelem analoga. Dzięki temu wzbogaciłem się o wiedzę, można by rzec "obsługi" wielu modeli(wówczas poznałem , co to dalmierzowce, jak nimi ostrzyć, jak regulować dalmierz, pamiętam, jak kiedyś jeszcze w liceum dziwiłem się, gdy mój kumpel fotografował Zorką, chyba modelem 6 i tłumaczył mi, że w tym modelu ostrzy się, aż się zejdą obrazy - wtedy nie za bardzo to "kapowałem", gdyż moim pierwszym aparatem był Zenit E ojca). Teraz mając tyle modeli mogę niejako na żywo popróbować smaku "focenia" różnymi "systemami" - Starta znałem z opisów, a teraz mogłem "focić" nim "na żywo", podobnie było z Lubitelem.
Obecnie testuję ReflektęII(podobna do Starta), a zamierzam "zmierzyć się" z Fedem 5B i 5C. Mimo, że dalmierzowce mają podobny system ostrzenia, to jednak w każdym ostrzy się inaczej(Zorka i Fed), podobnie jest z lustrzankami(Minolta i np. Praktica), gdzie w obu modelach pierścienie przysłony obracają się w przeciwnych kierunkach, co również wymaga przyzwyczajenia...uff, dajmy się wykazać innym, pozdroofka!Komentarz był edytowany 2009-03-14 21:31:05 |
wienczyslaw5 Rejestracja: 780 dni temu | | 525 dni temu | | |
Oj łza się w oku kręci --- pamiętam jak dziś --- miałem 8 lat i dostałem od dziadka mój pierwszy aparat " Druch " . Czymprędzej pognałem do kiosku po film i zaczołem pstrykać zdięcia wszystkiemu co tylko wlazło w celownik . Po zrobieniu ze 40-tu zdięć na 12-to klatkowym filmie { zapominałem przewijać a aparat nie miał blokady } ... otworzyłem aparat , rozwinołem film i ... ku mojemu wielkiemu zdziwieniu nie było żadnych zdięc tylko jakaś szara taśma , a widziałem wcześniej w telewizji jak facet wyjmował z aparatu gotowe zdięcia --- dużo później dowiedziałem sie iż był to polaroid . Kilka lat później w szkole powstało kółko fotograficzne . Oczywiście zapisałem sie i tu kolejne zdziwienie --- starsi koledzy juz obeznani z wywoływaniem robili sobie jaja moim kosztem --- dawali mi " pustą " kartkę papieru i kazali oglądać --- oglądałem więc ją w świetle lampy ciemniowej na wszystkie strony i nic tam nie było --- następnie kolega wkładał ją do kuwety specjalnie trzymając plecami do góry , kiedy po minucie odwracał --- było gotowe zdięcie . Pierwszego dnia byłem gotów uwierzyć w czary .  |
Siwy
 Rejestracja: 541 dni temu | | 498 dni temu | | |
Super !!. J byłem w lepszej sytuacji bo po moim ojcu odziedziczyłem powiększalnik Beta. |
Azbest12 Rejestracja: 740 dni temu | | 479 dni temu | | |
Czytam Wasze historie i też zacząłem wspominać.Pierwsze zetknięcie z aparatem miałem mając 10 lat. Był to rok 1964 a aparat to stara skrzynkowa Agfa na film zwojowy 60mm. Format klatki 6x9cm.Aby robić zdjęcia trzeba było dorabiać z drucika migawkę. Pamiętam jak ciężko było zdobyć taki drucik.Wtedy wchodziły Druchy do użytku.Zdjęcia były różne - większość do niczego ale niektóre były ładne. Zainteresowanie zostało.W drugiej klasie ogólniaka założyliśmy niby kółko fotograficzne. Była stara ciemnia z powiększalnikiem KROKUS 3 i kuwety oraz woda i zlew.Pomieszczenie było bardzo małe.Znależliśmy mądzrzejszego od siebie w tej dziedzinie i robiliśmy pierwsze zdjęcia aparatami kolegów (tych ,którzy aparaty mieli a nie wiedzieli jak się nimi posługiwać).W 1969roku najlepszym aparatem, wg mnie co robił świetne zdjęcia- była WERRA.Prawie każde wychodziło i to jakie!!W tym czasie zobaczyłem ciekawy aparat na mikrofilmy- z wbudowaną lampa byskową, automat i szpiegowski. Cud japońskiej techniki.W 1974 roku kupiłem sobie ZENITHA E z tym większym obiektywem HELIOS.Na szkółce podoficerskiej w G.W poborze przyszło kilku techników fotografików z W-wy. Zrobiliśmy ciemnie na strychu za składkowe pieniądze. Ruszyła fachowa robota a człowiek czuł sie wolny.Zdjęcia czarno białe ale z wojska. Takie były czasy.W 1985 roku kupiłem Prakticę MTL 5B z prywatnego importu. Robiłem zdjęcia celem udokumentowania konieczności napraw obiektów budowlanych (nic na gębę).Obecnie zostalo tylko zainteresowanie sprzętem, który kiedyś był marzeniem a obecnie można kupić nawet z renty.Wydaje mi się, że osoby bawiące sie tradycyjną fotografią są bardziej ludzccy i w gruncie romantyczni. Cieszy mnie , że są też kobiety, które się poraja fotografiką.Pozdrawiam.  | |