Serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Więcej informacji na tej stronie    Zamknij to powiadomienie
 
Fotografowanie aparatami tradycyjnymiStrona główna - aparaty tradycyjnePoradnik fotoamatoraForum fotograficzneGaleria zdjęćRecenzje sprzętu fotograficznegoGiełda fotograficznaFoto pojedynekFelietonSerwisy sprzętu fotograficznegoLista użytkownikówKontakt
Zarejestruj »   Zaloguj »     

Felieton


Kultowe zdjęcia AT I
implicite, utworzony: 41 dni temu (2017-03-16 21:26:40)

Ależ była afera, kiedy poprosiłem Koleżeństwo o przedstawienie swoich typów kultowych zdjęć AT. Towarzystwo żadną miarą nie mogło pojąć, że pojęcie „kultowości” jest dopiero zadane do opracowania i żądanie jego definicji na początku badania to nieporozumienie. Innymi słowy to, czym jest „kultowość” zdjęcia miało być konkluzją, a nie założeniem, a przedstawione zdjęcia – jedynie egzemplifikacjami. Oczywiście nikt nie zrozumiał biednego, samotnego myśliciela, zmuszonego w pojedynkę stawić czoła wszelkim przeciwnościom wynikającym ze znajdowania się w awangardzie badań nad dziewiczym naukowo obszarem AT.

Był też okres zwątpienia – skoro nie rozumieją, to na cóż się starać? Komuż dedykować swój skromny wysiłek? Z kim porozmawiać? Konsultować? Wódki się napić? A taki był entuzjazm na początku, taka przychylność, taki poklask i dopingowanie do pracy. Niestety, rychło przekształciło się to w modelowy przykład, jak się podcina skrzydła komuś, komu się chce, a zwłaszcza komuś, komu chce się nie dla siebie, ale dla innych, dla przyjaciół – wrogów także – oraz dla potomności. Zamknąłem się tedy w sobie, piłem przez dwa tygodnie napar z melisy, w myślach ćwiartowałem wszystkich swoich wrogów – niektórych przyjaciół także – i leczyłem w ten sposób zawód, jaki mnie spotkał po publicznym ogłoszeniu swojego zamiaru. W końcu wziąłem się w garść, stwierdziłem, że nie mnie pierwszemu i nie ostatniemu robią pod górkę i tym oto sposobem powstała antologia kultowych zdjęć AT.

Kapkę o metodologii, żeby nie było, że Koleżeństwo sobie po próżnicy język strzępiło, a ja nic sobie z tego nie zrobiłem, owszem, bezczelnie zignorowałem słuszne i wraże uwagi. Pod namysł brane były wyłącznie zdjęcia z AT, które zapamiętałem lub zostały zgłoszone przez Kolegów w linkowanym wyżej wątku. Wyróżnione zdjęcia przeanalizowałem z zastosowaniem narzędzi hermeneutycznych metodą Gadamera używaną przy analizie tekstów. Metoda w „telegraficznym skrócie” polega na wydobywaniu sensów tekstu poprzez wielokrotną lekturę, przy czym każda ponowna lektura pozwalała na pogłębione zrozumienie tekstu, zatem na docieranie do coraz to głębszych pokładów sensu. W tym konkretnym przypadku oznaczało to wielokrotne powracanie do zdjęć i medytowanie nad nimi. Nie było przy tym moim zamiarem usystematyzowanie ich w rankingu, wskazanie bardziej i mniej kultowych, lepszych i gorszych, bardziej pachnących analogiem i tych pachnących mniej – a jedynie sam opis. Dlatego nie rozpatrywałem ich jako w jakiś sposób powiązanych ze sobą, choćby formalnie, kolejność ich prezentowania tutaj nie ma przeto znaczenia i wynika wyłącznie z mojego widzimisię.

Teraz rzecz najbardziej drażliwa, czyli definicja. Co to znaczy „kultowe zdjęcie AT”? Tego nie wiedzieli szanowni AT-iści, którzy podsyłali mi swoje propozycje, nie wiedziałem wtedy i ja. Prawdę mówiąc, wciąż nie wiem, niemniej pewne założenia należało przyjąć, żeby praca ma w ogóle miała sens. Dumając nad zdjęciami znalazłem pewien ich punkt wspólny, taki mianowicie, że wszystkie z jakiegoś powodu uważam za charakterystyczne i nieodłącznie związane z historią AT. Z jakiego? Powody są nieistotne w tej rozprawce (już wiem, że niniejszy felieton doczeka się rozwinięcia w części drugiej, gdzie być może te sprawy zostaną wyłożone obszernie), dość, że chodzi o zdjęcia, które zaważyły na charakterze AT, które do dzisiaj są pamiętane i przywoływane i które są dobrze znane większości ugruntowanych stażem AT-istów. To bodaj najbardziej obiektywna płaszczyzna, na której można uchwycić „kultowość” zdjęcia AT. Mówiąc zatem wprost: kultowe zdjęcie AT to takie, które swego czasu wzbudziło dużo emocji wśród sporej części AT-istów, zostało przez nich zapamiętane i do dzisiaj przy różnych okazjach bywa cytowane.

Niebieski domek
http://www.aparaty.tradycyjne.net/foto,34412.html
Symbol niezgody, która buduje niebieskie domki, ale rujnuje stosunki społeczne oparte na sympatii, niechęci do aparatów cyfrowych i wspólnocie zainteresowań. Dowód na to, że niczym nie powstrzymana arogancja może wejść w serwis jak nóż w świeżo upieczony sernik bez zakalca i ukroić sobie spory kawał wraz z tacą, a przy okazji może i ze stołem. Zarazem przykład sprawności i szybkości mechanizmów chroniących AT, w szybkim tempie precyzyjnie namierzających i neutralizujących elementy wywrotowe. Ilekroć tedy jakiś warchoł, leń albo miłośnik patologicznych stosunków społecznych zechce propagować na AT swoje wartości, starzy AT-iści przypominają młodszym stażem AT-istom casus „niebieskiego domku”. W ten sposób wiara w stabilność, sterowność i niezatapialność AT przechodzi z pokolenia na pokolenie. W ten sposób, paradoksalnie, niebieski domek jest także symbolem trwałości AT. Gdyby nie było niebieskiego domku, należałoby go wymyślić, czy może raczej postawić. To świątynia AT, miejsce pielgrzymek i kultu wszystkich tych, dla których AT jest sui generis czymś na kształt axis mundi. Dzięki niebieskiemu domkowi wszyscy żyjemy w zgodzie pod jednym dachem, dachem AT. Gdyby jakiś desperat, szaleniec lub święty chciał założyć AT-istyczną religię, kościół już jest.

Dama z siłaczką
http://www.aparaty.tradycyjne.net/foto,31708.html
AT-ista, jak każdy nienormalny człowiek, charakteryzuje się niekontrolowanym popędem internetowym. Oznacza to, że dopóki ogląda zdjęcia poprawne technicznie, cieszące oko, nawet interesujące, ale mimo to na metapoziomie nudne, to zapada w stan hibernacji. Owszem, udziela się, przekomarza z koleżeństwem, chwali własnym dorobkiem artystycznym, komentuje cudzy, ale pomimo to odczuwa dotkliwą pustkę, marazm i metafizyczne przekonanie, że „prawdziwe zdjęcia są gdzie indziej”. Wyrwać go z niej może jedynie obiekt ucieleśniający jego najskrytsze fantazje fotograficzne, coś zakazanego, ale jednocześnie pożądanego, mroczny obiekt fascynacji, odpychający i przyciągający jednocześnie, mówiąc wprost: abiekt. Abiekt, pojęcie wprowadzone do intertekstu przez francuską psychoanalityczkę, Julię Kristevą, oznacza kogoś nie będącego w pełni podmiotem, ale zarazem w pewien obsceniczny sposób przekraczający go. Na język polski abiekt (ang. abject) dość wdzięcznie tłumaczymy jako pomiot. Czyż nie tak właśnie funkcjonuje w fantazjach fotografów „goła baba”, obiekt tyleż lekceważenia, co i czci? Żadnej konkretnej kobiety AT-ista nie śmiałby poniżyć, ale fotografia „gołej baby”, zatem już nie człowieka, pozwala mu na wyprojektowanie z siebie na nią najniższych instynktów, wulgarnych żartów i grubej rubaszności. Tu może sobie bezkarnie używać w przekonaniu, że buszuje po bezpiecznym obszarze fikcji, podczas gdy tak naprawdę w kontrolowany sposób rozładowuje kondensator swojej neurotycznej psyche. Jest to możliwe o tyle, o ile nie jest on w stanie powiązać „gołej baby” z konkretną kobietą z krwi i kości, posiadającą nazwisko i biografię. W tym sensie „dama z siłaczką” (to nie jest freudowskie przejęzyczenie, ale freudowskie jak najbardziej przeniesienie sensu) spełnia na AT rolę katalizatora: tu sobie można ulżyć, a potem bez negatywnych konsekwencji powrócić do miłego i z klasą komentowania innych zdjęć. A zdjęcie damy z siłaczką pozostanie kultowe tak długo, jak długo AT będzie zdominowane przez męski pierwiastek, czyli zawsze.

Rekord komentarzy
http://www.aparaty.tradycyjne.net/foto,6031.html
Zdjęcie jak zdjęcie, ale te komentarze. Czego tam nie ma! Stała Boltzmanna, smok Telesfor, zagadnienie erotyki w Młodej Polsce, mgły i przepisy na naleśniki. Ilekroć czegoś nie wiem, zamiast szukać w encyklopedii, albo nie daj Boże, w Wikipedii, otwieram to zdjęcie i pilnie studiuję komentarze. Jeszcze nie zdarzyło się, żebym odszedł stamtąd rozczarowany, owszem, po lekturze opublikowanych tam wpisów za każdym razem czuję się na siłach zrobić doktorat z NASA tudzież skonstruować perpetuum mobile z tego, co mam na biurku zawsze pod ręką, czyli z kufla od piwa, ołówka i sznurka do snopowiązałki. Z ilością wiedzy, jaka tam jest zawarta, nie może się równać nawet Encyclopedia Britannica, jakoż i z ilością wypisanych tam głupot ścigać nie może się nawet Facebook. Jest tam wszystko, a jeżeli czegoś nie ma, to znaczy, że – ekwiwokując (sami sobie znajdźcie znaczenie słowa) – tego czegoś nie ma. AT-istom udała się rzecz niebywała, chcąc pobić rekord komentarzy, zmieścili pod jednym zdjęciem nie tylko cały internet, ale też pokazali determinację, o jakiej dzisiaj można tylko pomarzyć, przeglądając Forum.

Najgorsze zdjęcie AT

http://www.aparaty.tradycyjne.net/foto,203.html
Status kult(ur)owy tego zdjęcia ustalił Romek krótkim, acz znaczącym komentarzem: „Jeżeli miałbym wybrać najgorszą pracę w galerii... gratuluję”.  Być może, gdyby nie te słowa, zdjęcie przepadłoby w odmętach AT zapomniane równie zasłużenie, co setki lub zgoła tysiące innych knotów, jakie przewinęły się przez to miejsce. Ono tymczasem trwa na posterunku i wciąż jest przywoływane jako stały, negatywny punkt odniesienia dla wszelkiej twórczości AT-istów. Jest swoistym „wzorcem metra” wskazującym, jak ma wyglądać idealne najgorsze zdjęcie. Z tego też powodu jest wzorcem niedościgłym, jest wyzwaniem, ale też i skandalem dla AT-istów, bo ci, nawet dokładając największych starań i wznosząc się na wyżyny kunsztu, nie są w stanie popełnić zdjęcia równie złego, równie okropnego technicznie i artystycznie. Miejsce dla najgorszego zdjęcia AT jest już nieodwołalnie zajęte, niemniej ambitni AT-iści do dzisiaj pielgrzymują do tego lasu, żeby podejrzeć jak u mistrza wygląda brak umiejętności technicznych i warsztatowych, jak może się przejawiać brak smaku i gustu, i jak fatalnie można opracować nawet najciekawszy pomysł na zdjęcie. Tu mamy wszystko: koncertowo zmarnowany ciekawy temat, wirtuozowski popis braku kontroli nad kadrem i wzorowo przeprowadzony proces zniszczenia kompozycji zdjęcia. Czegóż szukać więcej? Gdyby za zdjęcia rozdawali Oscary, statuetka za to konkretne dzieło musiałaby być zostać wykonana z 24-karatowego złota i mieć rozmiar świebodzińskiego Chrystusa, a jego autor powinien zostać zobowiązany do pokrycia z własnej kieszeni kosztów nagrody.

Nie wszystkie kultowe zdjęcia uwzględniłem? Pomyliłem się sromotnie uznając te zdjęcia za kultowe, a inne – kultowe jeszcze bardziej – pominąłem? Napiszcie o tym w komentarzach. Protestujcie. Uzasadniajcie. Uczciwie mówię, że malkontentów będę zdrowo lekce sobie ważył, a może i skompromituję jedną celną ripostą, niemniej jestem w stanie przyjąć nawet policzek, albo, jak to się mówi, dostać w papę, jeżeli to tylko pomoże poprawić jakość dzieła mego. Aha, tym, którzy słusznie mogą zauważyć, że i tak mam w dziób, pragnę przypomnieć, że w dziób mam za co innego, a powody nie sumują się.





Zobacz inne felietony tego autora:

ex cathedra: format
ex cathedra: edit
Fotografia cyfrowa jest fajna
Alfabet ateisty
Felieton performatywny
Odpieprzcie się od Jaskiniara
AT jest sexy
Precedens
Prawdy fotograficzne (i kilka nieprawd)
Marianowce
Yashica FX-3 Super 2000, historia namiętności
Indeks ateistów
Wernisaż fotografii Dominika
Felieton bezpośredni
DAADowce
Pluszowy pingwin
Jak prawidłowo wołać film



Komentarze: schowek cytatów               dodaj komentarz
DAAD

Rejestracja: 2685 dni temu
41 dni temu (2017-03-16 23:14:18) |  | 

Felieton uważam za udany i ciekawy.
Wydrukowałem go sobie na drukarce laserowej, by zastosować metodę Gadamera.
Podoba mi się ironiczno-sarkastyczny styl Autora , pewnie dlatego iż sam taki jestem.
Pierwsze czytanie, posłużyło mi niejako za wzór, budowania zdań i zawartych w nich myśli.
Kolejne czytania pozwolą mi zrozumieć o czym Autor pisał.
Tak myślę.
Dziękuję.
Reklama:
hagakure

Rejestracja: 1178 dni temu
40 dni temu (2017-03-17 10:45:45) |  | 

pamiętam jak kiedyś z Janusem zrobiliśmy konkurs na najbardziej kultowy komentarz AT. to było nawet śmieszniejsze.
implicite

Rejestracja: 2814 dni temu
40 dni temu (2017-03-17 12:50:21) |  | 

To było najśmieszniejsze. \"Szerzej. Kadr, nie nogi\". Odnajdziesz ten wątek?
hagakure

Rejestracja: 1178 dni temu
40 dni temu (2017-03-17 21:55:39) |  | 

co, ja nie znajdę? potrzymaj mi piwo.
implicite

Rejestracja: 2814 dni temu
33 dni temu (2017-03-24 10:39:57) |  | 

DAAD napisał:
Wydrukowałem go sobie na drukarce laserowej, by zastosować metodę Gadamera.
Podoba mi się ironiczno-sarkastyczny styl Autora, pewnie dlatego iż sam taki jestem.
Pierwsze czytanie, posłużyło mi niejako za wzór, budowania zdań i zawartych w nich myśli.
Kolejne czytania pozwolą mi zrozumieć o czym Autor pisał.
Tak myślę.

Udało się? Bo zastosowawszy metodę Gadamera do własnego felietonu, przestałem cokolwiek rozumieć. Gdybyś zechciał wytłumaczyć mi, co autor miał na myśli, będę niesłychanie wdzięczny. Dziękuję.
DAAD

Rejestracja: 2685 dni temu
30 dni temu (2017-03-27 12:13:55) |  | 

Obawiam się drogi Autorze, że musiał bym napisać felieton odpowiedź.
Felietonista ze mnie żaden, więc sens takich prób beznadziejny.
Ogólnie odpowiadanie ludziom inteligentnym jest męczące.
Znacznie wygodniej jest głupiemu naubliżać.