Serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Więcej informacji na tej stronie    Zamknij to powiadomienie
 
Fotografowanie aparatami tradycyjnymiStrona główna - aparaty tradycyjnePoradnik fotoamatoraForum fotograficzneGaleria zdjęćRecenzje sprzętu fotograficznegoGiełda fotograficznaFoto pojedynekFelietonSerwisy sprzętu fotograficznegoLista użytkownikówKontakt
Zarejestruj »   Zaloguj »     

Felieton


Gdzie i kiedy potrzebny jest ład.
theatrePFF, utworzony: 87 dni temu (2017-02-02 12:49:42)

 Cel
czy droga, a może droga do celu. Przeczytałem tekst o ładzie w
analogowej fotografii. Pozostały mi w pamięci słowa próbujące
wyjaśnić odwieczny problem określenia, co to jest dobre, oraz na
jakim to ładzie ma się opierać współistnienie w małych
społecznościach, takich jak chociażby ten zacny portal. Czy się
zgadzam? Otóż nie. Milcząc przez ostatnie miesiące przypatrywałem
się stagnacji. Czegóż ona jest dowodem? Albo ordynarnego
wypierdolenia niewygodnych, bo burzą spokój, albo ich wycofania
się, a może odejścia tych, którzy nie lubią kopać się z
koniem. Umiera w ten sposób dynamika, a ta jak wiadomo jest jednym z
ważnych objawów życia.





Osobiście
nie lubię określeń „dobre”, „złe”. Zdecydowanie albo coś
łykam, albo omijam. Stuprocentowy kompromis jest dobry w sztuce
użytkowej. Ma być przede wszystkim tania, łatwa i wygodna. Progres
tejże nie ma jakiegoś wybitnie istotnego znaczenia dla odbiorcy.
Zachwyt ma być krótki, a pieniądze za nią pozyskane szybkie,
wręcz hurtowe. Zupełnie inaczej rzecz się ma w sztukach innych,
które nazywam myślącymi. Są koncepcyjne i mają pozostawiać
trwały ślad w historii budowania tej ważnej dla ludzkości
dziedzinie. Forma przekazuje określoną treść, która ma budzić
emocje. Najlepiej skrajne. Ma pobudzać do dyskusji, a często
kłótni. Nawet przy założeniu, że twórca posługuje się formą
w sposób świadomy nie wnosząc w nią własnych treści, te zostają
dołączone przez odbiorców. Zbudowane.





Mechanizmy
są zawsze takie same. Dotyczą wszystkich dziedzin sztuki.
Wszelkiego rodzaju klasyfikacje są zawsze hamulcem. Tak się stało
z jazzem, który wpadł w agonię, w momencie wejścia na salony.
Akademicki ład zabrał możliwość dowolności tworzenia.
Algorytmiczne podejście do wyrażania emocji niszczy potencjał.
Zyskujemy bezdusznych wirtuozów, fotografów zdolnych jedynie do
wykonania poprawnej rozkładówki. Prowadzi to wszystko do twórczej
impotencji.





Na
szczęście w zalewie informacji, kurczącym się świecie
wrzucającym w zbiorowy śmietnik przedziwne różności, znajdziemy
perełki jasno pokazujące, jak wykorzystywać bazę i jak iść
naprzód. Przykładem niech będzie chociażby vaporwave. Oczywistym
jest, że ktoś, kto bardzo ciasno siedzi w ortodoksji będzie miał
kłopot z otwarciem umysłu na jakiekolwiek zmiany. Ale pamiętajmy,
że one są i będą. Deprecjonowanie nowoczesnych technik cyfrowych
za wykorzystanie tychże przy procesach klasycznych, czy nawet
szlachetnych wydaje mi się śmieszne. To zupełnie tak, jak
negowanie użycia celuloidu zamiast płytki szklanej, podwójnej
emulsji zamiast jednowarstwowej, użycia syntetyku zamiast barytu,
czy też drukarni do koloru w zastępstwie obróbki klasycznej.





Pamiętajmy
o jednym. Jesteśmy ludźmi o rożnych estetykach i o różnych
poglądach. Zatem rozmawiajmy, krzyczmy na siebie, kłóćmy się.
Wykorzystujmy potencjał jaki mamy tak, jak tego chcemy i jak lubimy.
Nie poniżajmy jakichkolwiek form czy treści, bo doprowadzimy do
totalnej śmieszności, za jaką uważam zasłanianie damskich sutków
na fotografiach i tak dalej. 


Zobacz inne felietony tego autora:

Moralny zakalec, czyli czosnek na torcie
Felietonik pośredni



Komentarze: schowek cytatów               dodaj komentarz
theatrePFF

Rejestracja: 658 dni temu
86 dni temu (2017-02-03 15:49:22) |  | 

Wystarczy tylko traktować tradycję, jako punkt wyjścia, a nie dogmat.
Reklama:
epoxy1

Rejestracja: 846 dni temu
86 dni temu (2017-02-03 20:07:19) |  | 

Na tym forum, tak naprawdę i po głębokim zastanowieniu (bez odniesień do ostatnich wydarzeń) niszczy się fotografię. Morduje się ją z zimną krwią na naszych oczach.
Całe to pieprzenie kocopołów o \"poziomie\" i jego zaniżaniu to tylko pretekst by się lansować. A inni maja cmokać i achać. Dziś sytuacja jest taka, że żal patrzeć jak to zacne kiedyś forum zdycha nieodwołalnie. Całe towarzystwo siedzi nad własnym nocnikiem i śpiewa pieśni pochwalne i bałwochwalcze na temat jego zawartości.

Kakapłani, porażka po prostu. Duża szkoda.