W góry się wybieram.
Z nikonami.
Ktoś się orientuje czy przy -15 stopniach migawka będzie trzymała czas?
W jednym jest manualna(fm), w drugim elektroniczna(fg)
graf napisał(a):
... przy -15 stopniach migawka będzie trzymała czas?
Na dwoje babka wróżyła. Robiłem w takich temperaturach zdjęcia, ale aparat nie był na mrozie przez kilka godzin, raczej 1-1,5 godzinki w torbie, potem na statyw — foto — i za pazuchę (nie do torby). I tak w koło macieju. Minolta wytrzymywała. Gorzej z bateriami, zaczynały zdychać. Niemedialnie
zależy też jaki nikon. inaczej się zachowa f55 czy f65, a inaczej f90 czy f4.
sam na tęgie mrozy mam kieva 19, do -15 nawet odgłosy mu się nie zmieniły.
Miałem kiedyś F4 i mrozy (-30) mu nie przeszkadzały, ja ledwo się trzymałem ale aparat działał. Teraz mam canona a1 i przy -15 korpus działał ok ale standardowa 50-tka zamarzła, tzn z pierścieniem przysłon było coś nie tak bo przy ustawieniu A wyskakiwał błąd.
graf napisał(a):
W góry się wybieram.
Z nikonami.
Ktoś się orientuje czy przy -15 stopniach migawka będzie trzymała czas?
W jednym jest manualna(fm), w drugim elektroniczna(fg)
W taką pogodę najlepiej działa mechanicznie sterowana migawka centralna..nawet taka co ma 100 lat (byle była dobrze konserwowana co jakiś czas). Najbardziej w dupę dostają elektronicznie sterowane migawy szczelinowe - bo a) największe przeciążenia muszą wytrzymać, b) metal robi się kruchy przy takiej pogodzie c) bateriom spada wydajność nawet do 80% .. sądzę, że mechanicznie sterowane migawy płócienne są gdzieś po środku - przeciążeń specjalnych nie ma (do 1/1000 maks.) o ile oczywiście smary mechaniki są traktowane jak wyżej.. Przy takich paparatach jak Najkony czy inne Canony z Autofikusami, to unikał bym ekstremalnych czasów po prostu (tych 1/8000 i tych 1/2 sek. i dłużej).. bo najszybciej wtedy zużyjesz baterie Les bleus sont là
czytałem książkę Pałkiewicza o Syberii
fotograf ich ekspedycji używał właśnie jakichś Nikosiów,ale zabij,nie pamiętam jakich(były to wersje profesjonalne) i nawet do -40 paru stopni dawały radę kiedy fotograf już zamarzał,autor pisał że zaczęły szwankować od chyba -45 w dół
Basil napisał(a):
czytałem książkę Pałkiewicza o Syberii
fotograf ich ekspedycji używał właśnie jakichś Nikosiów,ale zabij,nie pamiętam jakich(były to wersje profesjonalne) i nawet do -40 paru stopni dawały radę kiedy fotograf już zamarzał,autor pisał że zaczęły szwankować od chyba -45 w dół
Chodziło o manualne lustrzanki nikona i nikkormaty.
hobbes szacun że tak gładko udało Ci się znaleźć cytaty,ale jeśli przeczytasz książkę to dowiesz się też że mieli ze sobą fotografa z własnym sprzętem właśnie Nikona,a w tym cytacie jest opinia własna Pałkiewicza o fotografii podróżniczej
w książce o Praktikach było podane że migawka powinna pracować w temperaturach do -25 stopni przynajmniej więc stosowałbym to samo. Praktiką robiłem do -15-20 i chodziła ok.
Za to przysłona lubi w takich warunkach nie działać, zwłaszcza automatyczna w Pentaconie 1.8/50. Nie wiem czemu, nie jest zaoliwiona. Na takie warunki zawsze używam Heliosa 44, ten będzie działał nawet po zalaniu butaprenem.
Myślę, że najgorzej będzie z centralnymi, one po pierwsze działają na sucho, a przy mrozach bywa, że się oliwa wydziela ze smaru(jest w mechanizmach sterujących) i zakleja przysłonę i migawkę. No i metal jest delikatniejszy, w sumie taka centralna to musi się w ciągu ułamka sekundy rozpędzić do bywa że i 100km/h, wyhamować i powtórzyć proces w drugą stronę.
macicą i elektriczką robiłem przy -25 stopniach w zeszłym roku i nie było problemu, choć elktriczka mnie zmyliła, dioda nie mrugała ale jak się potem okazało wszystko dobrze zmierzyła i naświetliła
Ponoć kultowym modelem używanym przez alpinistów i wielbicieli zimowych sportów ekstremalnych był Nikon FM2N. Jako jedyny zachowuje pełną użyteczność bez baterii (przestaje działać światłomierz, ale wszystkie czasy można ustawic manualnie) oraz jest odporny na uszkodzenia mechaniczne. Jedynie zamiast normalnego smaru przed wyprawą w wysokie góry należało go przesmarować jakims specjalnym smarem odpornym na ultra niskie temperatury.
Na pewno w góry nada się Kodak Retina IIa w przedwojennej wersji 150 . Był to aparat, z którym sir Edmund Hillary wyruszył zdobyć Mount Everest w 1953r. Był to pierwszy aparat na najwyższym szczycie Ziemi i wykonał swoje zadanie, moment zdobycia szczytu został uwieczniony.
Jakby ktoś chciał to jest jeden taki w pełni sprawny na allegro. Sam mam na niego chrapkę.
Z własnego, wczorajszego doświadczenia, mogę powiedzieć, że szkło rodenstocka Apo przy temperaturze -24 stopnie, będąc 2 godziny na mrozie, trzyma czasy idealnie, zarówno krótkie 1/250 jak i 1 s..
Miłych wrażeń i zmrożeń.....
pozdr.
Wuj mój alpinistom bendonc w latach 70-90 zaliczył kilka 8K i sporo mniejszych z (jak mnie sie zdaje) poczciwo Praktyko za kazdym razem przywozac kopy srajdow.
Zeszlej zimy cwiczylem D80 w Bieszczadach przy -12 -13 i nie mial zadnych problemow. Po manualnych spodziewalbym sie wiekszej odpornosci (jesli sa w dobrym stanie).
Jurek napisał(a):
-15 nie powinno stanowic problemu.
Zeszlej zimy cwiczylem D80 w Bieszczadach przy -12 -13 i nie mial zadnych problemow. Po manualnych spodziewalbym sie wiekszej odpornosci (jesli sa w dobrym stanie).
Moje Zenit 12xp, Canon EOS 5 i Canon EOS 3 działają przy -25C po nocnym marznięciu w bagażniku na parkingu w Olsztynie
Sprawdziłem w ostatni weekend.
Migawka chyba działała dobrze. Zamarzła przysłona w jednym obiektywie, ale jest usprawiedliwiona, bo było nie tylko zimno, ale też mokro, i po dotknięciu mokrą rękawicą na obiektywach pozostawało sporo szronu.