Jester
| | 525 dni temu 2010-09-01 17:21:12 | | |  |
marek1953 napisał(a):
Mój dziadek nie miał internetu i nieświadomie przechowywał zdjęcia w zwykłym abumie. |
Bo to najlepsza metoda. Gdzie miał je niby przechować? W niezwykłym?
| Album ma ponad sto lat i wszystkie zdjęcia są jak świeże. Kilka lat temu z części tych zdjęć zrobiłem kopie aparatem cyfrowym a część zeskanowałem. Operacja ta chyba nie wpłynęła ujemnie na stan oryginałów. |
Ile czasu skanuje się takie zdjęcie? 10 sekund? Serio sądzisz, że poświecenie latarką na odbitkę wypali w niej dziurę albo sprawi, że nagle wyblaknie? Bez przesady.
Cała kupa czarno-białych negatywów na szklanych płytkach z czasów wojny secesyjnej przetrwała kilkadziesiąt lat jako szybki w szklarni z warzywami. Słonko na nie świeciło kilkadziesiąt lat. Plus śniegi, deszcze... Trochę zdechły, ale dało się je - o zgrozo - poskanować. Wiem, że to nie do końca to samo, ale blisko. A fakty są takie, że odbitki robione na kiepskim papierze, przeterminowaną i kiepską chemią (a tak się to robiło w latach 70-80 - bo dostępu do materiałów nie było, więc się oszczędzało, wywoływacz był używany do wywołania 4x większej ilości odbitek niż powinno, to samo z utrwalaczem, to samo dotyczyło wywoływania klisz...) - takie odbitki zdechną, ale nie z powodu wyjęcia ich co jakiś czas z pudełka, tylko dlatego, że były zwyczajnie źle odbite/wywołane z powodów, o których napisałem wyżej. To odbitki, nie wampiry... Lepiej je zeskanować teraz, niź za 50 lat jak kompletnie zdechną  |
|
|