Wywołałem sobie APX 400 i oczom mym ukazały się takie oto dziabdzioły na kilku klatkach, które na dodatek są bardziej ziarniste... Tak sobie kombinuję, że gdyby korpus (Canon A-1) puszczał światło, zaświetlenie byłoby na całym filmie. Czy możliwe jest, że migawka płócienna w niskiej temperaturze robi takie figle? Na jednej klatce zrobionej w pomieszczeniu zjawisko też występuje ale w minimalnym stopniu. A może to ja spieprzywszy coś przy wywołaniu?
P.S. Syfy są ze skanera a nie negatywu
edit: nie wyświetlają mnię się obrazki, dodam więc linki:
1 2
A...w takim razie nie wiem:/ A może za mało wywoływacza? To jest na górze filmu? Znaczy, wtedy, gdy był założony w koreksie. A możesz zrobić zdjęcie tych 2 klatek, i gdzieś wrzucić?
Ze zdjęciem klatek będzie problem... Wywoływacza miałem nawet więcej niż przewiduje ustawa, część filmu z perforacją nie ma absolutnie żadnych sensacji, nawet klatka "na oko" wygląda normalnie Vilku - to było pierwsze wołanie w nowym patersonie w rodinalu. To cuś zaczyna się od czwartej klatki,końcówka jest ok, w trakcie nawijania filmu na szpulę poczułem dziwny opór ale do tej pory używałem tylko krokusa więc wszelkie "jajca" już nie są mi obce.
skoro negatyw wygląda czysto to sprawa jest jasna - skaner ma problem. Przypomnij sobie, czy te wszystkie klatki z błędem nie pochodzą z jednego paska, skanowanego podczas jednego przebiegu. Może źle założyłeś negatyw do skanera?
Właśnie sprawdziłem jeszcze raz, odwracałem pasek na wszystkie strony i badziewo jest zawsze w tym samym miejscu - albo góra albo dół kadru, na jednym pasku są też czyste klatki. Chyba trzeba przyjąć, że sprawę chemiczno koreksową spieprzyłem.
A sam negatyw, nie jest w tym miejscu jakoś wyjątkowo ciemniejszy? No przecież musi byc jakieś wytłumaczenie. Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości zamieścisz zdjęcia negatywu