ddww | | 698 dni temu 2010-03-12 22:47:32 | | |  |
A konkretniej czy nowsza wersja F-1 jest równie wytrzymałym i solidnym korpusem jak pierwsza wersja? Jak ma się sprawa w przypadku elektroniki takiego aparatu i jej awaryjności? Zdecydowałem się na zakup tego modelu, po pierwsze dlatego, że mógłbym mieć dostęp do optyki FD, oraz m42 po dokupieniu przejściówki, dzięki czemu mógłbym skompletować całkiem niezłe szkła. F-1 wybrałem głównie ze względu na bardzo dobre opinie użytkujących, trwałość, oraz możliwość rozbudowy. Nadal jednak zastanawiam się nad którą wersją się skupić. Automatyka nie jest mi potrzebna, aparat ten ma służyć do raczej statycznych zdjęć, typu portret. Niestety nie jest łatwo, przynajmniej w moim odczuciu znaleźć dobry egzemplarz starszej F-1, ale jeśli dodać do tego nowszą wersję szansę się podwajają. Tylko czy warto?
Proszę o opinie z Waszej strony  |
zieloo
| | 697 dni temu 2010-03-13 00:13:56 | | |  |
Elektronika w A-1 nie jest specjalnie awaryjna. Tryb manualny jest nawet przyjazny, przy ustawieniu AV i TV i przysłonie na zadaną wartość pokazuje w wizjerze prawidłową ekspozycję.
Baterie tanie i ogólnodostępne. Można używać szkieł FL (tylko manual). Podgląd głębi za pomocą przesuwanej dźwigni, niestety czasami powoduje błąd, trzeba zdjąć i założyć obiektyw, ale jak już się to opanuje to można błędy omijać (nie mogę sobie nawet przypomnieć kiedy go ostatnio widziałem). Pamięć pomiaru w postaci guzika - trzeba trzymać przez cały czas.
A-1 w końcu jest dostępny w normalnych cenach, także warto spróbować.
Ogólnie, korpus bardzo solidny, ciężki, dobrze leży w dłoni. Do wyboru są 2 (może 3) rodzaje gripów na paluszki, oprócz automatycznego przewijania dają znacznie lepszy uchwyt.
Świszczące lustro da się serwisować i tym bym się akurat zbytnio nie przejmował, chociaż usterka może się powtarzać, dlatego lepiej to zrobić raz a porządnie (wymiana smarów) i mieć problem z głowy na kolejne -naście lat. |
romek
| | 697 dni temu 2010-03-13 01:05:10 | | |  |
Kiedyś A-1 mi zawilgotniał. Przy podświetleniu parametrów diody świeciły przytłumionym światłem, mrugały. Osuszyłem na piecu i wróciło do normy.
Bałem się, że po pewnym czasie coś się przez to sypnie, ale robiłem nim zdjęcia jeszcze jakieś 4 lata - nic.
Teraz używa go moja przyjaciółka. Z tego co wiem to z powodzeniem. Raz tylko się poskrarżyła na jedną ze śrubek mocujących dolną płytkę korpusu, że zwiała gdzieś na własnych nogach.
Aparat nabyłem od pierwszego właściciela. Co ciekawe egz. był jednym z pierwszych wypuszczonych na rynek, z trzy cyfrowym numerem produkcyjnym. Właściciel wykorzystywał go zawodowo do końca lat 80-tych. Potem trochę odsunął na bok. Stan plastyków na obudowie pozwala ocenić czy właściciel dbał o aparat. Egz, był zadbany ale nie oszczędzany.
Przy zakupie od razu oddałem sprzęt do przeglądu w serwisie P. Lechosława, przy Piotrowskiej w Łodzi. Przeczyszczenie, regulacja, smary, nowa gąbka tłumiąca lustro. Zrobiłem niewiele ponad 400 rolek zero usterek, świstów itd. Polecam takie rozwiązanie, to trzydziestoletni aparat naszpikowany elektroniką. Jak chcesz trochę poużywać to prędzej czy później czekać Cię będzie jakieś dłubanie.
Jeśli się zdecydujesz, odezwij się do użytkownika o loginie 'analogowiec'.
Ma taki aparat do sprzedania w dość dobrej cenie. Wymaga serwisu. Odbębnisz i będziesz miał pewność, że dostajesz do rąk dobry sprzęt. Polecam, to mój imiennik ale o dziwo przemiły człowiek.
Co do samego aparatu to korpus jest dość dobrze wykonany, metal powleczony twardym plastykiem. Newralgiczne punkty to pokrywka komory baterii, dźwignia naciągu filmu i zawiasy klapki na film. Ta ostatnia bo nie jest wmontowana na stałe (możliwość wymiany na wersję z datownikiem).
Aparat ma parę wad ale jest szczerze wart polecenia, Świetne są tryby preselekcji - wykres realizowania ekspozycji jest zaskakująco dobrze rozbudowany (pomiar chyba od -2EV)co przekłada się na duży zakres kompensacji i niepoprawnie olbrzymi zakres nastawy czułości. Manual wg mnie nie jest tak dobrze rozwiązany, jest trochę upierdliwy, poza wyjątkami typu niesystemowy obiektyw, makro, długie ekspozycje, nie korzystałem z niego wcale. Nie ma też takiej potrzeby. Preselekcja + korekcja + przycisk pamięci pomiaru = po prostu wygoda.
Do F-1, A-1 bym go jednak nie porównywał. F to wymienne matówki, wymienne pryzmaty, inna klasa wykonania i inna też cena. Aparat surowy i surwiwalowy, więc częściowo bez przełożenia na zastosowanie które planujesz.
Optykę m42 do canona fd sobie odpuść. stare obiektywy m42, zestawiając z canonowskimi fd są niekoniecznie tańsze a na pewno słabsze.
Na koniec odniosę się jeszcze do słów poprzednika - bateria niestety nie jest ani specjalnie tania ani łatwo dostępna. Jak mieszkasz w większym mieście to dostaniesz w dobrze zaopatrzonym sklepie. Na pociechę - paluszki zawsze będą lepsze. Post był edytowany 2010-03-13 02:10:18 |
|
|