Wielkie nieszczescie mnie spotkalo, armagiedon. Moj canon 300v odmowil posluszenstwa, myslalem ze to baterie, zakupilem nowe sztuki i nic. Nie wiecie moze co sie tam moglo porobic? Nie upadl, nie zamukl. Czy ktos sie zna na takich rzeczach?
totalnie trup?
300v to czysta elektronika. Elektronika psuje sie od wilgoci na poziomie molekularnym czy innym tam czasteczkowym. Znaczy - wychodzisz z aparatem na -20 wracasz do domu. Zmiana temp [nalezy pamietac ze to az 40st roznicy!] powoduje zaparowanie takiego cacka w srodku i nastepuje korozja. I ta korozja postepuje sobie az nagle urzadzenie siada nei wiadomo czemu [nawet po bardzo dlugim czasie od zawilgotnienia].
Kiedys kropelka deszczu mogla wpasc w szczelinke... cokolwiek.
Wersja optymistyczna - wyjmij baterie na dluzszy czas - moze sie zresetuje. najlepiej to do serwisu jakiegos, moze to jakis pierdol zwiazany z poborem mocy czy cos... z elektronika moglo stac sie wszystko.