Jako że od niedawna w sumie poruszam się w świecie analogów mam nieco naiwne pytanie. Zastanawiam się czy przy okazji prześwietlania bagażu podręcznego na taśmie rentgenem coś może się stać filmom ? Wszystkie przeloty w karierze odbywałem tylko z cyfrą, więc to dla mnie nowość
Pod warunkiem, że nie zapakujesz ich do głównego bagażu. W sortowniach mają już mocniejsze rentgeny i ponoć może się zdarzyć naświetlenie kliszy (zwłaszcza wyższej czułości).
Udanych podróży!
Jakieś 16 lat temu miałem taki problem. W podręcznym bagażu miałem filmy które przetrwały prześwietlanie, ale do momentu wywołania też się troszkę bałem, czy aby mi go nie załatwili, bo wylot i powrót to rentgen x2
Swoją drogą ciekawe jak zareaguje na widok uniwersalnego wizjera do Kieva, który przecież wygląda na pierwszy rzut oka jak magazynek bębenkowy do rewolweru (patrz. mój avatar)
Na wielu lotniskach jest też możliwość ręcznego sprawdzenia bagażu, tylko trzeba o to wyraźnie poprosić, tłumacząc, że są tam profesjonalne materiały fotograficzne. Na warszawskim Okęciu również nie robią problemu, ale kiedyś wymagali, żeby zgłosić im ten fakt dzień wcześniej.
Kup książkę. Lepszych zdjęć robił nie będziesz, ale przynajmniej dasz zarobić.
Nie ma problemu.. w walizce miałem filmy i te iso100 i te iso400.. przeszły kontrolę na O'Hare.. i na Okęciu.. i było gites, jeszcze 5 lata później, po przeterminowaniu..
Też przewiozłem filmów całą moc w przedziale czułości od 50 do 400ASA - żadnych perturbacyji. Pan przy maszynie przestrzegał że mogą być psikusy powyżej 1600, ale należy o to pytać w na każdym lotnisku...i broń Cię Pani żeby pakować filmy do głównego bagażu. Zawsze pod ręką!
To chyba po prostu wezmę je sobie w podręczny bagaż i wrzucę "do koszyczka" przy odprawie. Generalnie nie planuje brać filmu bardziej czułych niż 200-tki. Dzięki za pomoc
Niestety, ja mam bardzo złe doświadczenia z prześwietlaniem na lotnisku - rok temu wracałam z urlopu i wszystkie 10 klisz jakie wiozłam zostało prześwietlone (wszystkie 200, część miałam w podręcznym bagażu a część w głównym). Za tydzień wylot na tegoroczny urlop i martwię się jak będzie tym razem... Chyba będę po prostu błagać celników żeby nie prześwietlali...
Czytalem na jakims forum, zeby w takiej sytuacji nalegac na tzw. "hand inspection". Podobno urzednicy czasami daja sie na to namowic, ale nie jest to regula.
Ja kiedyś na lotnisku w Minneapolis chciałem się oddać w hand-inspection pięknej pani strażniczce-celniczce i zadeklarować że też mam guna ..ale poszła na lunch i zastąpił ją duży i mocno-opalony pan.. i mi ochota przeszła.